W życiu doświadczamy różnych lęków. Jednym z najczęściej występujących jest strach przed wystąpieniami publicznymi. Jego rdzeniem jest lęk przed oceną i wykluczeniem z grupy. Co ciekawe, podobne mechanizmy mogą czasem prowadzić do nieprzemyślanych i nieracjonalnych decyzji inwestycyjnych, które dla naszego portfela inwestycyjnego kończą się raczej w mało przyjemny sposób.
Mowa tutaj o FOMO, czyli nie tyle o strachu, że grupa nas wyśmieje, jak w przypadku wystąpień publicznych, ale że nam ucieknie. W obu przypadkach obawiamy się pozostania poza grupą. Przy wystąpieniach publicznych boimy się oceny innych. Przy FOMO boimy się, że inni zarabiają, a my stoimy z boku i patrzymy, jak pociąg odjeżdża bez nas.
Ten artykuł to lektura obowiązkowa dla każdego inwestora, ponieważ może pomóc uniknąć bardzo kosztownych pomyłek w przyszłości.
Z tego artykułu dowiesz się:
- co to jest FOMO i jak działa w inwestowaniu,
- dlaczego inwestorzy ulegają FOMO,
- dlaczego FOMO może być groźne dla portfela,
- jak FOMO wyglądało w praktyce na przykładzie baniek spekulacyjnych,
- jak nie dać się złapać na FOMO,
- czy warto świadomie uczestniczyć w FOMO.
Co to jest FOMO?
FOMO to skrót od angielskiego fear of missing out, czyli w wolnym tłumaczeniu strach przed tym, że coś nas ominie. Jest to niepokój wynikający z poczucia, że inni prowadzą interesujące życie, dobrze się bawią czy zdobywają cenne doświadczenia, gdy my w tym czasie w tym nie uczestniczymy. Zjawisko to często utożsamiane jest z mediami społecznościowymi i ciągłą potrzebą bycia aktywnym w obawie przed przeoczeniem ważnych informacji.
FOMO w inwestowaniu
FOMO to nie tylko media społecznościowe. FOMO w inwestowaniu jest również częstym i często bolesnym doświadczeniem dla inwestorów. Na rynkach finansowych charakteryzuje się obawą i dyskomfortem, gdy obserwujemy, jak inni zarabiają na danym aktywie, a my nie uczestniczymy w tym wzroście. Gdy widzimy, że inni zarabiają, nasz mózg traktuje brak udziału w tym zysku jako stratę, chociaż w rzeczywistości nic nie straciliśmy.
Teoria perspektywy Kahnemana i Tversky’ego mówi, że strata jest dla nas około dwukrotnie boleśniejsza niż zysk analogicznej kwoty. W przypadku FOMO przegapiona okazja staje się więc dla nas stratą.
Dlaczego ulegamy FOMO?
Z punktu widzenia psychologii behawioralnej możemy wskazać kilka mechanizmów, które czynią FOMO tak niebezpiecznym w inwestowaniu.
Po pierwsze, jako ludzie mamy silną potrzebę przynależności do grupy. Historycznie nasze przetrwanie było uzależnione od bycia w grupie. Bycie poza nią często oznaczało zagrożenie. Dlatego gdy nasz mózg widzi, że wszyscy zarabiają, tylko nie my, traktuje to jako ryzyko pozostania poza grupą i podpowiada decyzje, które z perspektywy inwestowania mogą być nieracjonalne. Boimy się, że zostaniemy z tyłu, co popycha nas do zakupów bez analizy.
Kolejna sprawa to zachowanie stadne. Jeśli duża grupa osób kupuje jakieś aktywo, zakładamy, że stoją za tym dobre powody. To powoduje, że cały mechanizm się nakręca. Inwestorzy kupują tylko dlatego, że inni kupują, a ceny rosną. W erze błyskawicznego rozprzestrzeniania się informacji i mediów społecznościowych to zjawisko dodatkowo eskaluje.
Wreszcie, mechanizmy poznawcze, takie jak bias potwierdzenia, porównania społeczne i awersja do straty, powodują, że wyszukujemy informacje potwierdzające nasze przekonania, ignorujemy ostrzeżenia i działamy impulsywnie.
Dlaczego FOMO jest tak groźne dla inwestorów?
Możemy latami budować swój portfel inwestycyjny, inwestować regularnie, trzymać się strategii, a potem jedną decyzją podjętą pod wpływem emocji zrujnować lata wysiłków.
Najczęstszym skutkiem ulegania FOMO jest wchodzenie na rynek w najgorszym możliwym momencie. Gdy każdy, od taksówkarza po fryzjera, mówi o danym aktywie i wydaje się, że może ono już tylko rosnąć, to sygnał, że najprawdopodobniej jesteśmy w fazie euforii. To właśnie wtedy wzrosty są najmocniejsze, a psychologia działa najintensywniej, bo niemal każdy chwali się swoimi zyskami. Niestety często po fazie euforii przychodzą spadki, które potrafią sięgać kilkudziesięciu procent, często w bardzo krótkim czasie. Gdy kupujemy aktywo tak drogo, relacja potencjalnego zysku do ryzyka jest już zazwyczaj niekorzystna.
FOMO i emocje działają jak wyłącznik zdrowego rozsądku. Gdy pojawia się zazdrość, że inni, znajomi czy sąsiedzi, zarabiają większe pieniądze, łatwo zignorować fundamenty i zasady, które sami sobie wcześniej wyznaczyliśmy. Kupując pod wpływem emocji, zazwyczaj nie mamy planu wyjścia z inwestycji. Działając pod wpływem FOMO, skupiamy się głównie na samym zakupie i nie myślimy o tym, kiedy chcemy sprzedać dany instrument. To z kolei może prowadzić do przetrzymywania strat po pęknięciu bańki w nadziei, że „kiedyś odbije”.
Jak FOMO wygląda w praktyce?
Tulipanomania
FOMO nie jest nowym wynalazkiem. Już w XVII wieku doszło do jednej z najsłynniejszych baniek spekulacyjnych w historii. W Holandii ludzie oszaleli wtedy na punkcie tulipanów. W szczytowym momencie manii ceny cebulek stały się przedmiotem czystej spekulacji. Za jedną cebulkę rzadkiego tulipana płacono kwoty rzędu 5-6 tys. guldenów. Dla porównania przeciętny rzemieślnik zarabiał w tym czasie około 150-300 guldenów rocznie. To tak, jakby dziś płacić około 3 mln zł za jedną cebulkę tulipana, czyli sumy dostępne właściwie tylko dla najbogatszych.
Oczywiście to szaleństwo nie mogło trwać długo. W 1637 roku nastąpił kres spekulacyjnej gorączki. Warto jednak dodać, że popularna historia o tulipanomanii jest mocno przesadzona. Holenderska gospodarka nie zbankrutowała przez cebulki tulipanów, a ludzie nie tracili masowo całych majątków. Był to raczej epizod spekulacyjnej gorączki w wąskiej części rynku, który później urósł do rangi wielkiej legendy finansowej.
Bańka internetowa
Kilka wieków później, po setkach, a może nawet tysiącach większych i mniejszych baniek na rynku, pod koniec XX wieku utworzyła się ogromna bańka spekulacyjna na spółkach internetowych. Inwestorzy kupowali wtedy akcje często bez jakiejkolwiek analizy, wierząc, że internet zrewolucjonizuje świat. Wiara była tak ogromna, że część brała kredyty, aby kupować akcje.
Problem polegał na tym, że racjonalna narracja o przełomowej technologii przerodziła się w euforię. Inwestorzy kupowali niemal wszystko, co miało związek z internetem. Wystarczyła sama zmiana nazwy spółki i dodanie członu „.com”, aby jej kurs wzrósł nawet o kilkaset procent.
W tym szaleństwie inwestorzy przestali myśleć racjonalnie, a strach przed brakiem uczestnictwa w przełomowym wydarzeniu doprowadził do panicznych zakupów. W efekcie przepłacali za spółki, z których wiele nie generowało realnej wartości dla akcjonariuszy. Jak każda bańka, także ta w końcu pękła, i to z hukiem. Po jej pęknięciu setki spółek zniknęły z rynku, a technologiczny indeks Nasdaq spadł od szczytu o około 80%. Nowe szczyty osiągnął dopiero w 2016 roku.
FOMO na kryptowalutach
FOMO jest również częstym zjawiskiem na rynku kryptowalut. Od początku 2017 roku do grudnia 2017 roku bitcoin wzrósł z okolic 1000 dolarów do blisko 20 000 dolarów. O kryptowalutach mówili wtedy niemal wszyscy. Narracja zakładała kolejną falę wzrostów i szybkie osiągnięcie poziomu 100 tys. dolarów.
Jednak święta Bożego Narodzenia oraz kolejne miesiące były ciężkie dla kryptoinwestorów. Euforia opadła, a bitcoin w 2019 roku spadł w okolice 3 tys. dolarów. Później historia się powtórzyła. W 2021 roku cena bitcoina osiągnęła poziomy w okolicach 70 tys. dolarów, a następnie spadła do około 16 tys. dolarów w 2022 roku.
To pokazuje, że aktywa, które nie generują gotówki, mogą być szczególnie podatne na FOMO, ponieważ trudniej wycenić ich wartość wewnętrzną na podstawie generowanych przepływów pieniężnych. Z podobną sytuacją mieliśmy do czynienia na srebrze, które po silnym rajdzie w 2025 roku zaliczyło gwałtowną korektę na początku 2026 roku.
Schemat FOMO
Historia rynków finansowych zna mnóstwo podobnych sytuacji. Schemat zazwyczaj jest bardzo podobny.
Zaczyna się od rozpoczęcia trendu wzrostowego na danym aktywie, na przykład akcjach, metalach szlachetnych czy kryptowalutach. Początkowo niewiele osób zwraca na nie uwagę.
Następnie wokół aktywa buduje się narracja. Często są to informacje o przełomowej technologii, ograniczonej podaży albo wyjątkowo korzystnych perspektywach. Początkowe wzrosty często mają jeszcze uzasadnienie w fundamentach.
Z czasem pojawia się coraz więcej informacji w mediach. Obserwujemy kolejne artykuły o wzrostach, a coraz więcej inwestorów w mediach społecznościowych czy wśród znajomych zaczyna chwalić się zyskami. To wtedy u osób, które nie mają danego aktywa w portfelu, pojawia się FOMO i chęć dołączenia do trendu.
Kolejny etap to już euforia. Inwestorzy są przekonani o dalszych wzrostach, a ludzie, którzy wcześniej nie interesowali się rynkami, zaczynają masowo kupować popularne aktywo. Na tym etapie jego cena potrafi rosnąć bardzo dynamicznie, ponieważ napływa do niego coraz więcej kapitału. Problem w tym, że ceny są już wtedy mocno oderwane od fundamentów, a za dalszymi wzrostami coraz częściej stoi nie realna wartość, ale emocje i wiara w dalsze wzrosty.
Gdy popyt zaczyna słabnąć, a bardziej doświadczeni uczestnicy rynku realizują zyski, pojawiają się pierwsze spadki. Z czasem przecena przyspiesza, a paniczne zakupy zmieniają się w paniczną sprzedaż. Pojawia się żal, stres i realizacja strat. Na tym etapie wielu inwestorów zniechęca się do inwestowania na długie lata.
Jak nie dać się złapać na FOMO?
Opanuj emocje
Najłatwiej ulec FOMO, gdy działasz impulsywnie. Jeśli masz poczucie, że musisz jak najszybciej złożyć zlecenie kupna, bo pociąg odjeżdża, to powinna zapalić się czerwona lampka. W mojej opinii w takiej sytuacji warto wdrożyć „zasadę 24 godzin”. Chodzi o to, że gdy widzisz aktywo, które mocno rośnie, i czujesz narastającą presję, aby kupić, po prostu odpuść na chwilę.
Daj sobie czas na chłodną analizę, najlepiej bez ciągłego patrzenia na wykres. Zbierz dane z różnych źródeł. Warto mieć na uwadze, że jeśli jest to już faza euforii, większość artykułów będzie miała pozytywny wydźwięk. Dlatego warto sprawdzić także opinie doświadczonych analityków lub inwestorów, którzy są na rynku od wielu lat.
Przed zainwestowaniem środków warto też zadać sobie kilka pytań. Czy znam fundamenty danego projektu lub aktywa? Czy cena nie wzrosła już o kilkadziesiąt albo kilkaset procent? Czy mam plan wyjścia z inwestycji, na przykład stop loss albo take profit? Czy nie jest to już faza, w której dane aktywo kupują osoby, które wcześniej w ogóle nie interesowały się giełdą?
Miej też świadomość, że gdy na rynku występuje FOMO, odłożenie decyzji o zakupie może być trudne. Jeśli uznasz, że jest za drogo, a dane aktywo dalej rośnie, Twój mózg może szczególnie mocno namawiać Cię do kupna. To bardzo ważny moment. Właśnie wtedy trzeba uważać najbardziej, bo często jest to sygnał, że emocje zaczynają przejmować kontrolę, a pęknięcie bańki może być coraz bliżej.
Inwestuj regularnie zgodnie z planem i zautomatyzuj inwestowanie
W opanowaniu emocji pomocne będzie regularne inwestowanie zgodnie z planem. Przed rozpoczęciem inwestowania odpowiedz sobie na kilka podstawowych pytań. Po co inwestuję? Jaki jest mój horyzont inwestycyjny? Jaki mam stosunek do ryzyka? Czy rozumiem, w co inwestuję?
Na podstawie tych odpowiedzi zbuduj strategię i portfel inwestycyjny, a następnie trzymaj się planu. Dzięki temu trudniej będzie ulec chwilowej modzie i poczuciu, że coś Cię omija. Regularne inwestowanie pomaga też zdjąć z inwestora presję wyboru idealnego momentu wejścia na rynek. Zamiast zastanawiać się, czy to odpowiedni, po prostu konsekwentnie realizujemy wcześniej przyjęty plan. By ułatwić ten proces, możesz wypełnić ankietę inwestycyjną na Portu i skorzystać z zaproponowanego portfela.
Pomocna może być również automatyzacja inwestowania. Na konto inwestycyjne w Portu można ustawić stałe zlecenie przelewu, a wpłacone środki będą następnie automatycznie inwestowane w szeroko zdywersyfikowany portfel, dostosowany do sytuacji konkretnego inwestora. To jedna z najlepszej ochrony przed FOMO.
Dywersyfikuj portfel i pamiętaj o rebalancingu
Dywersyfikacja portfela polega na podziale kapitału na różne klasy aktywów. Dzięki temu spadki jednych aktywów nie muszą być tak dotkliwe dla całego portfela, a ich słabsze wyniki mogą być częściowo równoważone wzrostami innych.
Kolejna ważna sprawa to rebalancing portfela. Gdy dane aktywo w portfelu staje się przedmiotem spekulacji i tworzy się wokół niego FOMO, jego waga w portfelu może znacząco wzrosnąć. Przykładowo, jeśli nasz plan zakłada portfel składający się z 60% akcji i 40% obligacji, a na akcjach dojdzie do dynamicznych wzrostów napędzanych FOMO, proporcje portfela mogą zmienić się np. do 80/20. Wtedy taki portfel może być już dla Ciebie zbyt ryzykowny i warto przywrócić jego wagi do pierwotnie ustalonych poziomów.
Dzięki temu stopniowo realizujemy zyski na aktywach, które rosły najmocniej, i ograniczamy skutki potencjalnej bańki spekulacyjnej.
W Portu, w ramach Strategii własnych i tematycznych, można budować portfele oparte na różnych klasach aktywów oraz włączyć automatyczny rebalancing. Dzięki temu proporcje w portfelu są utrzymywane bez potrzeby samodzielnego pilnowania ich na bieżąco.
Zdobywaj wiedzę i doświadczenie
Aby inwestować, nie trzeba być ekspertem. Dzisiejsza technologia sprawia, że nawet osoby bez specjalistycznej wiedzy mogą inwestować skutecznie, zwłaszcza jeśli robią to konsekwentnie, inwestują pasywnie i zgodnie z wcześniej przyjętym planem.
Nie oznacza to jednak, że warto być całkowicie zielonym, jeśli chodzi o inwestowanie. Podstawowa wiedza z zakresu finansów oraz znajomość historii rynków pomagają odróżnić hype od realnej wartości. Poznanie zasad działania rynków, mechanizmów produktów inwestycyjnych i tego, skąd właściwie biorą się zyski dla właścicieli aktywów, pozwala bardziej zaufać własnej strategii i nie ulegać presji otoczenia.
Regularna edukacja, czytanie książek czy Magazynu Portu pomaga unikać pułapek, których na rynku finansowym zdecydowanie nie brakuje.
Czy warto świadomie uczestniczyć w FOMO?
Są inwestorzy i traderzy, którzy świadomie próbują zarabiać na FOMO. Wchodzą w popularne aktywa, licząc na to, że euforia potrwa jeszcze jakiś czas, a ceny wzrosną jeszcze bardziej. Czasem taka strategia rzeczywiście może przynieść wysokie zyski.
Problem polega na tym, że ryzyko inwestycyjne jest tutaj bardzo duże. Wymaga doświadczenia, dyscypliny i umiejętności szybkiego wyjścia z inwestycji. W praktyce największy problem pojawia się wtedy, gdy inwestor zaczyna wierzyć, że kontroluje sytuację, a tak naprawdę sam staje się częścią tłumu.
Dlatego dla większości osób lepszym rozwiązaniem jest spokojne, nudne długoterminowe inwestowanie zgodnie z planem.
Podsumowanie
FOMO to naturalny mechanizm, który wynika z potrzeby przynależności do grupy. Chociaż przez tysiące lat naszej historii mógł pomagać nam przetrwać, w inwestowaniu raczej przeszkadza. Na rynkach finansowych często prowadzi do błędnych decyzji, kupowania na szczytach i niepotrzebnego stresu.
Zrozumienie własnych emocji, opracowanie planu, dywersyfikacja i edukacja pomagają nie ulegać FOMO. Na giełdzie wygrywają nie ci, którzy reagują na każdy ruch rynku, ale ci, którzy potrafią zachować spokój i konsekwentnie realizować swoją strategię.
FOMO – najczęściej zadawane pytania
Co to jest FOMO?
FOMO to akronim od Fear of Missing Out – lęku przed przegapieniem czegoś ważnego. W kontekście inwestycji oznacza strach, że ominie nas okazja do zysku, co prowadzi do pochopnych decyzji.
Co oznacza FOMO w inwestowaniu?
W inwestowaniu FOMO objawia się kupowaniem aktywów wyłącznie dlatego, że ich cena rośnie i inni zarabiają. Emocje biorą górę nad analizą, co często kończy się wejściem na szczycie i sprzedażą w panice.
Dlaczego FOMO prowadzi do strat?
Ponieważ skłania do kupowania bez analizy i ignorowania ryzyka. Psychologiczna presja, zachowanie stadne i ból przegapionej okazji prowadzą do kupowania w euforii i panicznej sprzedaży. To przeciwieństwo chłodnej, długoterminowej strategii.
Jak rozpoznać FOMO na giełdzie?
Zwróć uwagę na presję czasu, euforię, opieranie decyzji na opiniach innych oraz ignorowanie ryzyka. Jeśli czujesz, że musisz kupić bo pociąg odjeżdża, to sygnał alarmowy.
Jak uniknąć FOMO podczas inwestowania?
Przygotuj plan inwestycyjny, dywersyfikuj portfel, skupiaj się na fundamentach, inwestuj regularnie i ogranicz szum informacyjny. Korzystanie z narzędzi takich jak Portu pomaga trzymać się strategii i redukować wpływ emocji.
Czy FOMO dotyczy tylko początkujących inwestorów?
Nie. FOMO może dotknąć każdego, niezależnie od doświadczenia. Profesjonalni inwestorzy również ulegają modom i trendom. Różnica polega na tym, że doświadczeni inwestorzy częściej mają plan i wiedzą, jak kontrolować emocje.
Na co zwrócić uwagę po przeczytaniu artykułu?
- Artykuł nie jest rekomendacją inwestycyjną, a Portu nie świadczy usługi doradztwa inwestycyjnego.
- Historyczne wyniki inwestycji nigdy nie są gwarancją przyszłych zysków.
- Inwestycje na rynkach kapitałowych są zawsze ryzykowne.
- Portu nie gwarantuje osiągnięcia zysków z inwestycji.
- Nie jesteś pewien, jaki profil ryzyka jest dla Ciebie odpowiedni? Wypełnij naszą ankietę inwestycyjną, by to sprawdzić.
- Niniejszy artykuł jest materiałem marketingowym.
Andrzej jest analitykiem rynków finansowych w Portu, licencjonowanym Doradcą Inwestycyjnym oraz zwolennikiem pasywnego inwestowania. Specjalizuje się w analizie rynków oraz tworzeniu materiałów edukacyjnych z zakresu inwestycji i finansów, które pomagają inwestorom lepiej zrozumieć świat finansów. Interesuje się również geopolityką i ekonomią. Poza pracą gra na perkusji w zespole muzycznym i uwielbia spędzać czas w górach.

