Pierwszym krokiem w budowaniu bezpiecznej finansowej przyszłości jest decyzja o rozpoczęciu inwestowania. Kolejnym krokiem jest stworzenie portfela inwestycyjnego dopasowanego do naszych potrzeb. Na tym etapie wielu inwestorów ma problem z odpowiedzią na pytanie ile procent akcji i obligacji w portfelu inwestycyjnym.
Odpowiednia alokacja aktywów jest bardzo ważna. Z jednej strony możemy przesadzić z ryzykiem i stracić pieniądze, które miały być przeznaczone na konkretny cel w niedalekiej przyszłości. Z drugiej strony możemy zbudować zbyt zachowawczy portfel i przez lata nie wykorzystać w pełni potencjału wzrostu rynków.
Dlatego warto wiedzieć, jak dobrać proporcje akcji i obligacji do własnych celów, horyzontu inwestycyjnego i odporności na ryzyko. To właśnie od tej decyzji w dużej mierze zależy, czy podział portfela inwestycyjnego będzie pomagał nam budować majątek, czy stanie się źródłem stresu przy pierwszych większych spadkach.
Z tego artykułu dowiesz się:
- ile procent akcji i obligacji warto mieć w portfelu inwestycyjnym,
- jak dobrać proporcje akcji i obligacji do horyzontu inwestycyjnego,
- dla kogo portfel 60/40 może być dobrym rozwiązaniem,
- jak zmieniać podział portfela inwestycyjnego wraz z wiekiem,
- na czym polega rebalancing portfela i dlaczego warto o nim pamiętać.
Co wpływa na proporcje akcji i obligacji
Horyzont inwestycyjny
Tutaj zależność jest prosta. Im dłuższy horyzont inwestycyjny, tym większy powinien być udział akcji w portfelu.
Na rynku akcyjnym zdarzają się bessy. Średnio trwają około roku, pojawiają się mniej więcej raz na 5-6 lat, a przeciętne spadki podczas bessy wynoszą około 35%. Akcje mają wyższą oczekiwaną stopę zwrotu, ale nie są dobrym miejscem dla pieniędzy, których możemy potrzebować za kilka miesięcy czy rok.
To trochę tak, jakby pożyczyć pieniądze znajomemu, który jest uczciwy i zawsze oddaje z wysokimi odsetkami, ale ma luźne podejście do terminów. Czasem odda po roku, czasem po pięciu latach. Gdy poprosisz go o zwrot po roku, możesz usłyszeć „daj mi jeszcze trochę czasu” albo dostać tylko 60-70% swojego kapitału. Dlatego w krótkim terminie zdecydowanie bezpieczniej mieć większy udział obligacji krótkoterminowych, funduszy obligacji krótkoterminowych lub innych stabilniejszych rozwiązań.
Sytuacja życiowa i cele
Na proporcje akcji i obligacji w portfelu wpływa też konkretna sytuacja życiowa inwestora. Inaczej będzie wyglądał portfel osoby, która ma stabilną pracę, wysoką poduszkę finansową i inwestuje z myślą o emeryturze, a inaczej portfel osoby planującej zmianę pracy, założenie firmy albo zakup mieszkania.
W drugim przypadku zbyt duży udział akcji może być problemem. Jeśli będziemy potrzebować gotówki w złym momencie rynkowym, możemy zostać zmuszeni do sprzedaży akcji niezależnie od tego, czy jest to dobry czas.
Im większa stabilność finansowa, dłuższy horyzont i mniejsza potrzeba korzystania z kapitału w najbliższych latach, tym większy udział akcji w portfelu warto rozważyć. Im więcej niepewności, większe planowane wydatki, niższa poduszka finansowa albo bardziej nieregularne dochody, tym większą rolę w portfelu powinny odgrywać obligacje i stabilniejsze rozwiązania.
Skłonność do ryzyka
Możemy mieć portfel idealnie dopasowany do naszej sytuacji i celów, ale jeśli nawet niewielkie spadki wywołują u nas niepokój, drażliwość albo nieprzespane noce, to prawdopodobnie jest on zbyt agresywny. W takiej sytuacji warto rozważyć zmniejszenie udziału akcji.
Im wyższą mamy tolerancję ryzyka, tym większy udział akcji w portfelu możemy zaakceptować. W pewnym sensie otrzymujemy premię za podjęcie wyższego ryzyka, bo inwestor oczekuje wyższej stopy zwrotu za to, że godzi się na większe wahania wartości portfela. Nie chodzi jednak o nadmierne ryzykowanie, ale o maksymalizację oczekiwanej stopy zwrotu przy określonym poziomie ryzyka. Więcej o ryzyku inwestycyjnym można przeczytać na Magazynie Portu.
Jak dobrać proporcje akcji i obligacji w praktyce
Aby ułatwić sobie podział portfela inwestycyjnego, warto zacząć od dwóch pytań. Kiedy będę potrzebował tych pieniędzy? I czy jestem w stanie zaakceptować spadki wartości portfela bez paniki?
W życiu mamy różne cele. Część z nich chcemy zrealizować za kilka lat, część dopiero za kilkadziesiąt. Dlatego lepiej nie wrzucać wszystkich oszczędności do jednego worka, ale podzielić portfel według celów i horyzontu inwestycyjnego.
Horyzont do roku
W przypadku pieniędzy potrzebnych w ciągu najbliższego roku udział akcji powinien wynosić 0%. Średnio co czwarty rok na rynku akcji historycznie kończył się stratą. Warto też pamiętać, że zdarzały się lata, w których rynek tracił niemal połowę wartości.
Nawet jeśli średnia roczna stopa zwrotu z rynku akcji, z uwzględnieniem dywidend, wynosiła około 12%, to w tak krótkim horyzoncie relacja potencjalnego zysku do ryzyka jest niekorzystna. Dlatego pieniądze potrzebne za kilka miesięcy lepiej trzymać w stabilniejszych aktywach, takich jak obligacje krótkoterminowe, fundusze obligacji krótkoterminowych, lokaty, Rezerwa Inwestycyjna albo gotówka.
W takim portfelu nie ma też miejsca na obligacje długoterminowe ani fundusze obligacji długoterminowych.
Horyzont około 3 lat
Jeśli horyzont inwestycyjny zbliża się do 3 lat, osoby o wyższej skłonności do ryzyka mogą rozważyć niewielki udział akcji, na przykład 10-20% portfela. Historycznie prawdopodobieństwo straty w okresie 3-letnim wynosiło około 15%, czyli znacznie mniej niż w ujęciu rocznym. Jednocześnie średnia skumulowana stopa zwrotu dla 3-letnich okresów na rynku akcji w USA wynosiła około 39%.
Nie oznacza to jednak, że ryzyko jest niskie. Jeśli ktoś zainwestował na początku 1930 roku, to na początku 1933 roku zostało mu jedynie około 38% kapitału. Trzeba jednak dodać, że był to wyjątkowo brutalny okres. Wcześniej rynek był napędzany euforią i masowym kupowaniem akcji na kredyt, a później gospodarka wpadła w największy kryzys XX wieku. Mimo że dzisiaj sytuacja jest inna, przy takim horyzoncie akcje powinny być tylko dodatkiem do portfela, który zwiększa oczekiwaną stopę zwrotu, ale nie powinien dominować.
Horyzont około 5-7 lat
W pięcioletnim horyzoncie można już myśleć o większym udziale akcji w portfelu. Historycznie prawdopodobieństwo straty wynosiło około 13%, a średnia stopa zwrotu dla okresów pięcioletnich sięgała 71%.
Jeszcze lepiej ten bilans wyglądał dla okresów 7-letnich. Prawdopodobieństwo straty spadło do około 7%, a średni zwrot wynosił 114%. Potencjał zysku jest więc spory, dlatego szkoda, aby pieniądze w takim horyzoncie leżały wyłącznie na nisko oprocentowanych lokatach i traciły realną wartość przez inflację.
Przy horyzoncie 5-7 lat odpowiedni udział akcji w portfelu może wynosić mniej więcej 30-60%, w zależności od celu i tolerancji ryzyka.
W Portu taki poziom ryzyka może odpowiadać Portfelom na miarę Portu, o numerach 2-5. To już portfele z wyraźnym udziałem akcji, ale nadal z istotną częścią obligacyjną, która ma ograniczać wahania wartości inwestycji.
Horyzont 10 lat
Przy horyzoncie 10-letnim historycznie trzeba było mieć już naprawdę dużego pecha, aby zanotować stratę na rynku akcji. Na podstawie danych historycznych prawdopodobieństwo takiego scenariusza wynosiło około 5%. Średni skumulowany zwrot w okresach 10-letnich wynosił natomiast około 200%.
Straty pojawiały się głównie w wyjątkowo trudnych momentach. Pierwszy przypadek dotyczył inwestycji rozpoczętych w latach 1927-1929, czyli tuż przed wielkim kryzysem lat 30., uznawanym za największy kryzys w historii nowoczesnego kapitalizmu. Drugi przypadek obejmował inwestycje rozpoczęte w latach 1998-1999, czyli przed pęknięciem bańki internetowej, i kończone dekadę później w czasie globalnego kryzysu finansowego.
W takim horyzoncie warto rozważyć udział akcji na poziomie 60-80%, a pozostałą część ulokować w obligacjach. Podobne proporcje akcji można znaleźć w Portfelach na miarę Portu od 6 do 8. To rozwiązania dla inwestorów, którzy mają już dłuższy horyzont inwestycyjny i są gotowi zaakceptować większe wahania wartości portfela w zamian za wyższy potencjał długoterminowego wzrostu.
Horyzont 20 lat i więcej
Stratne 20-letnie okresy na giełdzie w USA się nie zdarzały. Średnio kapitał rósł w takich okresach niemal ośmiokrotnie. Na podstawie historii można więc powiedzieć, że przy tak długim horyzoncie inwestor mógł być niemal pewny, że odnotuje zysk. Nie symboliczny, ale realnie zmieniający wartość kapitału.
Nie oznacza to jednak, że tak wygląda historia każdej giełdy. Japonia po pęknięciu bańki z końca lat 80. przez dekady czekała na powrót Nikkei 225 do dawnych szczytów, a polski WIG20 również przez dekady pozostawał w stagnacji. Dlatego przy długim horyzoncie nie warto opierać portfela wyłącznie na jednym kraju czy indeksie. Dużo rozsądniejsze jest inwestowanie globalne i dywersyfikowanie portfela.
Jak widać, przy naprawdę długim horyzoncie dużo większym ryzykiem jest pozostawanie poza rynkiem niż samo bycie na rynku. Inflacja, utracony potencjał wzrostu i zbyt zachowawczy portfel mogą być bardzo kosztowne.
Nawet złoto, powszechnie uznawane za bezpieczną przystań, miało długie dekady stagnacji, jak chociażby po 1980 roku (prawie trzy dekady). Tymczasem rynek akcyjny opiera się na firmach, które rozwijają się, zwiększają przychody i generują zyski. W długim terminie to właśnie tam należy szukać bezpiecznej przystani w długim terminie.
Dlatego przy horyzoncie liczonym w dekadach udział akcji może wynosić 80-100%, a obligacji 0-20%. Ostateczna proporcja zależy jednak od tego, czy jesteś w stanie psychicznie wytrzymać spadki, które po drodze na pewno się pojawią.
Podobne proporcje akcji można znaleźć w Portfelach na miarę Portu od 8 do 10, przeznaczonych dla inwestorów z długim horyzontem i wyższą tolerancją ryzyka.
Reguła „120 minus wiek”
Jeśli inwestujesz z myślą o emeryturze, dużym ułatwieniem w ustaleniu proporcji akcji i obligacji może być reguła „120 minus wiek”. Pierwotnie popularna była reguła „100 minus wiek”, ale ponieważ żyjemy coraz dłużej, coraz częściej stosuje się bardziej agresywny wariant z liczbą 120.
Zasada jest prosta. Odejmujemy swój wiek od 120 i otrzymujemy orientacyjny udział akcji w portfelu. Dla 20-latka oznaczałoby to 100% akcji. Dla osoby w wieku 60 lat byłoby to 60% akcji i 40% obligacji.
Z biegiem lat udział akcji w portfelu stopniowo maleje, a większą rolę zaczyna odgrywać część obligacyjna. Oczywiście jest to uproszczenie, bo nie uwzględnia naszej sytuacji życiowej czy odporności na spadki. Dobrze pokazuje jednak samą ideę, że struktura portfela inwestycyjnego powinna zmieniać się razem z wiekiem i horyzontem inwestycyjnym.
Dla kogo portfel 60/40 i czy to nadal złoty standard?
Przez wiele dekad portfel 60/40, czyli portfel złożony z 60% akcji i 40% obligacji długoterminowych, uchodził za złoty standard inwestowania. Akcje odpowiadały za wzrost wartości portfela, a obligacje stabilizowały go w trudniejszych momentach.
Ten mechanizm często działał bardzo dobrze. Gdy na rynku akcji pojawiała się panika, a gospodarka zwalniała, obligacje skarbowe dużych gospodarek potrafiły zyskiwać na wartości. Po pierwsze dlatego, że słabsza gospodarka zwiększała oczekiwania na obniżki stóp procentowych. A gdy stopy spadają, ceny wcześniej wyemitowanych obligacji rosną. Po drugie dlatego, że w czasach rynkowego stresu kapitał szuka bezpiecznej przystani, a takim miejscem bywają obligacje skarbowe USA czy innych dużych gospodarek.
Dobrym przykładem był okres pęknięcia bańki internetowej. Globalne akcje spadły wtedy o około 55%, a portfel 60/40 stracił około 20%. Podobny efekt stabilizujący było widać w 2008 roku oraz podczas paniki covidowej w 2020 roku. Z tego względu portfel 60/40 może być ciekawym rozwiązaniem dla osób, które chcą korzystać z potencjału rynku akcji, ale nie chcą przeżywać pełnej zmienności portfela 100% akcyjnego. To kompromis między wzrostem a większym spokojem.
Kiedy portfel 60/40 zawodzi
Jak to w życiu bywa, zawsze musi pojawić się jakieś „ale”. Nie inaczej jest w przypadku portfela 60/40. Choć przez wiele dekad dobrze stabilizował wyniki, nie oznacza to, że jest wolny od ryzyka i nadaje się na każdy horyzont inwestycyjny.
Pokazały to lata 2021-2022, kiedy jednocześnie spadały akcje i obligacje. W samym 2022 roku długoterminowe obligacje amerykańskie straciły ponad 30%. Tak, obligacje też potrafią mocno spadać. W tym samym czasie akcje były około 20% pod kreską, a klasyczny portfel 60/40 stracił około jednej czwartej wartości. Więcej o portfelu 60/40 pisałem w osobnym artykule.
Obligacje obligacjom nierówne
Pytanie „ile obligacji w portfelu?” to dopiero początek. Na rynku mamy wiele rodzajów obligacji, a ich wybór zależy od tego, jaką funkcję mają pełnić w portfelu.
Długi termin to większa wrażliwość na stopy procentowe
Pierwsze, na co warto zwracać uwagę, to termin zapadalności, czyli czas do wykupu obligacji. Im dłuższy ten termin, tym mocniej obligacje reagują na zmiany stóp procentowych. Gdy stopy procentowe spadają, długoterminowe obligacje mogą mocno zyskiwać i skutecznie stabilizować portfel w czasie bessy na rynku akcji. Gdy jednak stopy gwałtownie rosną, ten sam mechanizm działa w drugą stronę. Ceny długoterminowych obligacji potrafią wtedy spaść bardzo mocno, co dobrze pokazał 2022 rok.
Dlatego obligacje długoterminowe nie są dobrym miejscem do bezpiecznego przechowywania pieniędzy na krótki okres. W długim terminie mogą mieć sens dla osób, które chcą zabezpieczyć portfel przed klasycznymi recesjami i cyklem obniżek stóp procentowych.
Krótkoterminowe obligacje to większa stabilność
Krótkoterminowe obligacje lub fundusze obligacji krótkoterminowych są mniej wrażliwe na zmiany stóp procentowych, więc ich ceny nie wahają się tak gwałtownie. To lepsze rozwiązanie dla osób, które mają już wystarczająco dużo emocji na rynku akcji i chcą, aby część obligacyjna portfela była możliwie stabilna. Warto jednak pamiętać, że w czasie klasycznej recesji nie będą one amortyzować spadków tak mocno jak obligacje długoterminowe.
W Polsce dostępne są też obligacje detaliczne. Mogą mieć stałe lub zmienne oprocentowanie i nie są notowane na giełdzie, więc ich cena nie zmienia się codziennie tak jak cena obligacji rynkowych. Ich wcześniejszy wykup można zlecić, choć zwykle wiąże się to z określoną opłatą. Są też obligacje indeksowane inflacją, których oprocentowanie zależy od poziomu inflacji.
Jak widać, obligacje nie są jednolitą klasą aktywów. Długoterminowe obligacje mogą lepiej działać jako amortyzator w klasycznej recesji i cyklu obniżek stóp, ale są bardziej podatne na szok inflacyjny. Krótkoterminowe obligacje zwykle dają mniejszy potencjał zysku, ale większą stabilność.
Rebalancing portfela
Ze względu na zmiany cen instrumentów finansowych udział akcji, obligacji i innych aktywów w portfelu będzie się z czasem zmieniał. Dlatego ważny jest rebalancing portfela, czyli okresowe przywracanie portfela do założonych proporcji.
W praktyce polega to na sprzedaży części aktywów, których udział wzrósł, i dokupieniu tych, których udział spadł. Dzięki temu portfel nadal odpowiada naszemu profilowi ryzyka, zamiast stopniowo przesuwać się w stronę bardziej agresywnej lub zbyt ostrożnej strategii. W Portu dostępna jest funkcja automatycznego rebalansowania portfela, która robi to za inwestora.
Jak portfel sam zmienia poziom ryzyka
Dobrym przykładem jest portfel 50/50, skonstruowany 10 lat temu. Bez rebalancingu, po 10 latach udział akcji mógłby wzrosnąć nawet do około 78%, a udział obligacji spaść do 22%. Inwestor zaczynałby więc od portfela dość konserwatywnego, a po czasie mógłby nieświadomie skończyć z portfelem znacznie bardziej ryzykownym.
Rebalancing można przeprowadzać na przykład raz w roku albo wtedy, gdy udział danej klasy aktywów przekroczy ustalony próg. Przykładowo, jeśli portfel 60/40 zmieni się w 65/35, sprzedajemy część akcji i dokupujemy obligacje.
Dzięki automatycznej funkcji rebalansowania na Portu nie trzeba samodzielnie pilnować proporcji akcji i obligacji, wykonywać transakcji ani zastanawiać się, kiedy przywrócić portfel do pierwotnych założeń. To oszczędza czas i zmniejsza ryzyko, że portfel z czasem nieświadomie stanie się zbyt agresywny albo zbyt zachowawczy.
Dlaczego portfel powinien zmieniać się razem z inwestorem
W podobny sposób warto co jakiś czas dostosowywać strukturę portfela do zmieniającego się horyzontu inwestycyjnego i poziomu akceptowanego ryzyka. Im bliżej celu, tym mniejszy sens ma utrzymywanie takiego samego udziału akcji jak na początku inwestycji. Portfel na emeryturę za 30 lat może być bardziej agresywny niż portfel osoby, której do końca horyzontu zostało kilka lat.
Jeśli nie chcemy pilnować tego samodzielnie, taki proces można zautomatyzować w Portu. Służy do tego funkcja Rozsądne obniżanie ryzyka, która stopniowo zmniejsza ryzyko portfela wraz ze zbliżaniem się do końca horyzontu inwestycyjnego.
Podsumowanie
Nie ma jednej uniwersalnej odpowiedzi na pytanie „ile akcji, ile obligacji?”. Dobry podział portfela inwestycyjnego zależy od celu, horyzontu inwestycyjnego, tolerancji na ryzyko oraz sytuacji życiowej. Im dłuższy horyzont inwestycyjny i tolerancja na ryzyko tym więcej środków możemy ulokować w akcjach, które oferują wyższy potencjał wzrostu.
Niezależnie od przyjętej strategii należy pamiętać o odpowiedniej dywersyfikacji portfela, rebalancingu i dostosowywaniu portfela do zmieniającej się sytuacji życiowej. Dzięki temu droga do emerytury lub upragnionego celu będzie spokojniejsza. W razie wątpliwości przy budowie portfela samodzielnie warto skorzystać z gotowych rozwiązań jak Portu, które na podstawie ankiety ryzyka proponują portfel z odpowiednią proporcją akcji i obligacji, a także automatyzują rebalancing.
Ile procent akcji i obligacji – najczęściej zadawane pytania
Ile procent akcji i obligacji powinno być w portfelu?
Nie ma jednej uniwersalnej proporcji dla każdego inwestora. Wszystko zależy od celu, horyzontu inwestycyjnego, sytuacji życiowej i odporności na spadki. Im dłuższy horyzont i większa tolerancja ryzyka, tym większy udział akcji może mieć sens. Im krótszy horyzont i większa potrzeba bezpieczeństwa, tym większą rolę powinny odgrywać obligacje, lokaty, gotówka lub fundusze obligacji krótkoterminowych.
Ile akcji w portfelu warto mieć przy długim horyzoncie?
Przy horyzoncie liczonym w dekadach udział akcji może być wysoki, nawet 80–100% portfela. Historycznie to właśnie akcje najlepiej wynagradzały inwestorów za cierpliwość, ryzyko i odporność psychiczną. Nie oznacza to jednak braku spadków po drodze. Oznacza raczej, że przy bardzo długim horyzoncie większym ryzykiem może być zbyt mały udział aktywów wzrostowych.
Ile obligacji w portfelu warto mieć?
To zależy od horyzontu i odporności na ryzyko. Przy bardzo długim horyzoncie obligacje mogą stanowić 0-20% portfela, przy około 10 latach raczej 20-40%, a im bliżej celu, tym ich udział powinien rosnąć. Ważny jest też rodzaj obligacji. Krótkoterminowe lepiej sprawdzają się jako przechowalnia kapitału na krótki termin, a długoterminowe jako stabilizator portfela długoterminowego, ponieważ mocniej reagują na zmiany stóp procentowych.
Jak dobrać proporcje akcji i obligacji do wieku?
Jednym z prostych sposobów jest reguła „120 minus wiek”. Odejmujemy swój wiek od 120 i otrzymujemy orientacyjny udział akcji w portfelu. Dla 30-latka byłoby to około 90% akcji, dla 50-latka około 70%, a dla 60-latka około 60%. To tylko uproszczenie, ale dobrze pokazuje, że portfel powinien z czasem stawać się mniej ryzykowny.
Co to jest rebalancing portfela?
Rebalancing to okresowe przywracanie portfela do założonych proporcji. Jeśli portfel 60/40 po wzrostach akcji zmieni się w 70/30, inwestor może sprzedać część akcji i dokupić obligacje. Dzięki temu portfel nadal odpowiada pierwotnemu poziomowi ryzyka, zamiast nieświadomie stawać się coraz bardziej agresywny.
Jak często robić rebalancing portfela?
Najczęściej wystarczy robić rebalancing raz w roku albo wtedy, gdy udział danej klasy aktywów odchyli się od założonej proporcji o kilka punktów procentowych. Nie trzeba robić tego zbyt często. Ważne, żeby portfel nie oddalał się zbyt mocno od strategii, którą przyjęliśmy na początku.
Na co zwrócić uwagę po przeczytaniu artykułu?
- Artykuł nie jest rekomendacją inwestycyjną, a Portu nie świadczy usługi doradztwa inwestycyjnego.
- Historyczne wyniki inwestycji nigdy nie są gwarancją przyszłych zysków.
- Inwestycje na rynkach kapitałowych są zawsze ryzykowne.
- Portu nie gwarantuje osiągnięcia zysków z inwestycji.
- Nie jesteś pewien, jaki profil ryzyka jest dla Ciebie odpowiedni? Wypełnij naszą ankietę inwestycyjną, by to sprawdzić.
- Niniejszy artykuł jest materiałem marketingowym.
Andrzej jest analitykiem rynków finansowych w Portu, licencjonowanym Doradcą Inwestycyjnym oraz zwolennikiem pasywnego inwestowania. Specjalizuje się w analizie rynków oraz tworzeniu materiałów edukacyjnych z zakresu inwestycji i finansów, które pomagają inwestorom lepiej zrozumieć świat finansów. Interesuje się również geopolityką i ekonomią. Poza pracą gra na perkusji w zespole muzycznym i uwielbia spędzać czas w górach.


