Inwestowanie pasywne, jak sama nazwa wskazuje, polega na inwestowaniu, które nie absorbuje wiele naszej uwagi, czasu i wiedzy. To przeciwieństwo inwestowania aktywnego, gdzie celem jest „pobicie rynku”, czyli osiągnięcie wyższej stopy zwrotu niż wybrany benchmark, np. S&P 500. Inwestując pasywnie nie próbujemy pokonać benchmarku – po prostu bierzemy co daje rynek, płynąc z jego nurtem, np. za pomocą prostych ETF-ów. To właśnie w tej prostocie tkwi przewaga nad inwestowaniem aktywnym i próbami ciągłego pokonywania rynku. W tym artykule wyjaśnimy, jak działa inwestowanie pasywne, i opiszemy to w możliwie prosty sposób.
Jak działa inwestowanie pasywne
Inwestowanie pasywne to strategia polegająca na minimalnej ingerencji w portfel inwestycyjny. Zamiast wybierania konkretnych spółek, skupia się na odwzorowaniu całego rynku poprzez zakup odpowiednich instrumentów. Tymi instrumentami są zazwyczaj fundusze indeksowe lub tanie w zarządzaniu ETF-y. Kluczowy w tym podejściu jest wybór dobrze zdywersyfikowanych ETF-ów o niskich kosztach, dzięki którym osiągniemy rynkowe stopy zwrotu. O ile inwestowanie w ETF-y znacznie ułatwia inwestować w tym stylu, to równie ważny jest tutaj horyzont inwestycyjny. Im dłuższy, tym większe prawdopodobieństwo, że strategia pasywna będzie skuteczna. W skrócie więc, jeśli zastanawiałeś się, czym jest i jak działa inwestowanie pasywne, odpowiedź jest prosta – kupujesz cały rynek i nie przeszkadzasz mu rosnąć.
Oznacza to, że stosując tę strategię, nie próbujesz typować spółek, które według Ciebie wzrosną najbardziej. Unikasz też spędzania długich godzin na analizie sprawozdań finansowych spółek, kondycji rynku i konkretnej branży, w której działa spółka. Ideę inwestowania pasywnego trafnie ujął ojciec inwestowania pasywnego, twórca pierwszego funduszu indeksowego, John Bogle. Mówił on, że zamiast szukać igły w stogu siana, lepiej kupić cały stóg. Kupując cały indeks, automatycznie kupujemy setki spółek, a niektóre z nich w przyszłości mogą stać się kolejną Nvidią czy Amazonem, a my będziemy korzystać z ich sukcesu.
Skuteczność inwestowania pasywnego
Naturalnie teraz pewnie pojawia się u was myśl, że inwestując pasywnie w szeroki rynek, kupujemy również przegranych, a inwestując aktywnie możemy wybierać tylko zwycięzców i pomijać słabe spółki. To prawda, inwestując pasywnie mamy także ekspozycję na spółki, które nie będą sobie radziły, a tym samym ich wartość spadnie. Fakty są jednak takie, że wytypowanie zwycięzców i przegranych jest łatwe ex post, natomiast trudno jest przewidzieć, które spółki w przyszłości zrewolucjonizują rynek, a które zbankrutują. Dodatkowo, inwestując aktywnie i próbując wytypować zwycięzców, rywalizujemy z innymi profesjonalnymi inwestorami, którymi są często ogromne fundusze ze sztabem analityków.
Rywalizujemy wtedy z uczestnikami rynku, którzy mają dostęp do profesjonalnych narzędzi, zazwyczaj wiedzą i widzą więcej niż my, więc trudno z nimi wygrać. Co więcej, dane pokazują, że nawet profesjonalne, aktywnie zarządzane fundusze w długim terminie przegrywają z prostym inwestowaniem pasywnym.
Skuteczność poparta badaniami
Zobaczmy na dane, które to potwierdzają. Według raportów SPIVA, w Stanach Zjednoczonych na przestrzeni 10 lat 86% funduszy aktywnie zarządzanych przegrywa z benchmarkiem, do którego się porównuje. W Europie odsetek przegranych wynosi 92%. Tendencja jest tutaj jasna – im dłuższy horyzont inwestycyjny, tym gorzej inwestowanie aktywne wypada na tle inwestowania pasywnego. A więc skąd ta przewaga inwestowania pasywnego? Przede wszystkim wynika ona z niskich kosztów i braku błędów przy podejmowaniu decyzji.
Niskie opłaty to główna przewaga inwestowania pasywnego. William Sharpe, nagrodzony nagrodą Nobla, udowodnił prostą arytmetykę – po odjęciu kosztów przeciętnie zainwestowany dolar musi przegrać z dolarem zainwestowanym pasywnie. Wynika to z faktu, że inwestorzy aktywni jako całość przed odjęciem kosztów osiągają rynkową stopę zwrotu. Jednak po uwzględnieniu kosztów (prowizje, opłaty za zarządzanie, koszty transakcji) osiągają już niższą stopę zwrotu niż ta rynkowa. Do tego dochodzą ludzkie błędy, złe decyzje inwestycyjne, emocje – co zmniejsza prawdopodobieństwo sukcesu w długim terminie.
Natomiast fundusze indeksowe czy ETF-y pobierają minimalne opłaty za zarządzanie, a dodatkowo dzięki nim eliminujemy ryzyko błędnych decyzji inwestycyjnych, dzięki czemu inwestor zachowuje niemal całą stopę zwrotu rynku dla siebie.
Zasady skutecznego inwestowania pasywnego
Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że dla przeciętnego zjadacza chleba inwestowanie pasywne jest najrozsądniejszą strategią. Jednak nawet przy tak prostej strategii warto trzymać się kilku zasad.
Odpowiednio długi horyzont inwestycyjny. Nie inwestujemy w ETF-y akcyjne 100% pieniędzy, które wiemy, że będziemy potrzebowali w perspektywie 1–3 lat, a szczególnie jeśli jest to kilka miesięcy. W długim terminie rynek akcji historycznie był najlepszym miejscem do budowania majątku, co widać na poniższym wykresie. Ale właśnie – w długim terminie. W krótkim czy średnim terminie rynek akcji jest zmienny i nie mamy 100% pewności, że za 1, 3 czy 5 lat będzie wyżej niż jest aktualnie. Jednak historycznie patrząc, w perspektywie dekad – uwzględniając dywidendy – indeks S&P 500 dawał zarobić ze 100% pewnością. Więc jeśli Twój horyzont inwestycyjny wynosi 10 lat lub więcej, to warto dać sobie szansę i mieć dużą ekspozycję na ten rynek. W długim terminie rynek rośnie, ponieważ firmy rosną, rozwijają się, wprowadzają nowe produkty, rozwijają sztuczną inteligencję – a my, będąc ich właścicielami, korzystamy z tego wzrostu.
Nieuleganie emocjom
To jedna z najtrudniejszych zasad dla początkujących inwestorów. Podczas spadków na rynkach jesteśmy bombardowani pesymistycznymi wiadomościami. W takim czasie szczególnie ważne jest, aby nie sprzedawać swoich akcji czy ETF-ów pod wpływem emocji. Rynek często potrafi szybko odbić, a my pozostajemy z gotówką i poczuciem winy, że pociąg nam odjechał.
Regularne inwestowanie
Aby zminimalizować ryzyko zbyt emocjonalnego podejścia do inwestowania warto zautomatyzować inwestowanie. Ustawiamy stałe zlecenie przelewu na konto i inwestujemy niezależnie od tego, czy akurat rynek rośnie czy spada. Jeśli ktoś woli odkładać gotówkę i czekać na większe spadki, to w artykule na Magazynie Portu udowadniamy, że nie jest to zwykle najlepszy pomysł. Inwestowanie regularne pozwala nam uśredniać cenę zakupu, czyli stosować tzw. strategię Dollar Cost Averaging. Niwelujemy wtedy wpływ zmienności, ponieważ kupujemy zarówno gdy rynek rośnie, jak i gdy spada. To podejście też pozwala w łatwiejszy sposób przetrwać spadki, ponieważ utrzymana jest dyscyplina inwestycyjna. Same spadki traktujemy wtedy jak zakup jednostek ETF-ów lub innych instrumentów po niższej cenie.
Dywersyfikacja portfela
Ostatnia, ale nie najmniej ważna z omówionych tu zasad. Czym jest i jak działa dywersyfikacja pisaliśmy już wiele razy – kto chce odświeżyć to pojęcie, zachęcamy do kliknięcia w link. W skrócie chodzi o to, aby nie budować swojego portfela tylko z jednej czy kilku spółek lub jednego sektora. Inwestycje powinny być rozłożone globalnie, aby zminimalizować ryzyko.
Warto też mieć jasny plan inwestycyjny, który określa cel, horyzont inwestycyjny i poziom ryzyka, jaki jesteśmy gotowi zaakceptować. Taki plan pomaga trzymać się strategii pasywnej nawet wtedy, gdy na rynku pojawia się zamieszanie i pokusa zmiany kursu.
Jak widzicie inwestowanie może być, a nawet powinno być banalnie proste, tylko należy stosować się do kilku zasad, a resztę zrobi za nas rynek i zarządy największych firm, które zrobią wszystko, aby dostarczyć wartość do akcjonariuszy, czyli m.in. do nas, drobnych inwestorów.
Przykład działania strategii pasywnej w praktyce
W inwestowaniu długi horyzont inwestycyjny potrafi zdziałać cuda. Procent składany, który Albert Einstein nazwał ósmym cudem świata, potrzebuje czasu, aby pokazać swoją siłę. Już zwykle 2–3 dekady wystarczą, aby kapitał kilkukrotnie przekroczył nasze wpłaty. Im dłuższy czas inwestowania, tym ten wynik jest bardziej efektowny.
Warren Buffett jest już inwestorem od ponad 80 lat – jest idealnym przykładem, jak skutecznie wykorzystać czas i procent składany na swoją korzyść. Buffett ponad 99% swojego majątku zdobył po 56 roku życia – to wszystko, mimo że procentowo jego majątek rósł szybciej, gdy był jeszcze młody.
Wcale nie trzeba być Warrenem Buffettem, aby osiągać spektakularne wyniki. Weźmy hipotetyczny przykład rodziny Smith z USA, która inwestuje około 10% średniej pensji jednej osoby przez pokolenia. Rodzina ta zaczęła inwestowanie co miesiąc w 1900 roku. Na początku regularne wpłaty wynosiły 4 dolary miesięcznie. W 2025 roku te regularne miesięczne wpłaty wyniosły 550 dolarów. Przez te wszystkie lata rodzina Smith nie sprzedawała żadnych akcji – jednak korzystała z dywidend. Rodzina ta osiągała rynkowe stopy zwrotu (jak S&P 500). Przez te 125 lat zainwestowali w sumie 189 tys. USD. Natomiast dzięki temu, że kapitał był inwestowany w rynek akcyjny, kwota ta urosła do ponad 7,4 mln USD – z czego sam zysk to niemal 7,2 mln USD. Warto dodać, że po drodze rodzina otrzymywała dywidendy, które z czasem były coraz większe. Poniższy wykres przedstawia tę magię.
Jest to tylko symulacja, lecz pokazuje, jak kapitał potrafi rosnąć wykładniczo, mimo że średnioroczna stopa zwrotu wynosiła około 10%. W tamtym stuleciu osiąganie podobnej stopy zwrotu jak rynek było wymagające. Nie istniały wtedy jeszcze ETF-y, nie było możliwości zakupu akcji ułamkowych lub było to bardzo utrudnione. Dzisiaj tak naprawdę, inwestując w jeden instrument, mamy możliwość uzyskania ekspozycji na cały globalny rynek akcji, o czym w ubiegłym wieku inwestorzy mogli tylko pomarzyć.
Podsumowanie
Inwestowanie pasywne to prosta strategia, która umożliwia czerpanie korzyści ze wzrostu światowych rynków bez konieczności ciągłej analizy rynku. Jest to, jak pokazała historia, najskuteczniejszy sposób budowy majątku oraz zabezpieczenia swojej emerytury i przyszłości naszych najbliższych, chociaż wymaga cierpliwości. Jeśli ktoś zastanawiał się, jak działa inwestowanie pasywne w praktyce, odpowiedź jest zaskakująco prosta. Dzięki nowym instrumentom i platformom takim jak Portu możemy zautomatyzować inwestowanie do tego stopnia, że wszystko, co musimy zrobić, to założyć konto, zweryfikować tożsamość i ustawić stałe zlecenie przelewu. Portu oferuje też odpowiednio zdywersyfikowany portfel inwestycyjny dostosowany do horyzontu inwestycyjnego, więc reszta dzieje się już bez naszego udziału. Co ważne, nie trzeba wielkiego majątku na początek, wystarczy 100 zł by zacząć inwestować.
—————————————————————–
Na co zwrócić uwagę po przeczytaniu artykułu?
– Artykuł nie jest rekomendacją inwestycyjną, a Portu nie świadczy usługi doradztwa inwestycyjnego.
– Historyczne wyniki inwestycji nigdy nie są gwarancją przyszłych zysków.
– Inwestycje na rynkach kapitałowych są zawsze ryzykowne.
– Portu nie gwarantuje osiągnięcia zysków z inwestycji.
– Nie jesteś pewien, jaki profil ryzyka jest dla Ciebie odpowiedni? Wypełnij naszą ankietę inwestycyjną, by to sprawdzić.
– Niniejszy artykuł jest materiałem marketingowym.
Andrzej jest analitykiem rynków finansowych w Portu, licencjonowanym Doradcą Inwestycyjnym oraz zwolennikiem pasywnego inwestowania. Specjalizuje się w analizie rynków oraz tworzeniu materiałów edukacyjnych z zakresu inwestycji i finansów, które pomagają inwestorom lepiej zrozumieć świat finansów. Interesuje się również geopolityką i ekonomią. Poza pracą gra na perkusji w zespole muzycznym i uwielbia spędzać czas w górach.
Na co zwrócić uwagę po przeczytaniu artykułu?
– Artykuł nie jest rekomendacją inwestycyjną, a Portu nie świadczy usługi doradztwa inwestycyjnego.– Historyczne wyniki inwestycji nigdy nie są gwarancją przyszłych zysków.– Inwestycje na rynkach kapitałowych są zawsze ryzykowne.– Portu nie gwarantuje osiągnięcia zysków z inwestycji.– Nie jesteś pewien, jaki profil ryzyka jest dla Ciebie odpowiedni? Wypełnij naszą ankietę inwestycyjną, by to sprawdzić.– Niniejszy artykuł jest materiałem marketingowym.

