Wyobraź sobie, że po kilku latach regularnego odkładania masz 100 tys. zł. Inwestujesz je z myślą o przyszłości. W pewnym momencie rynek zalicza kilka słabszych sesji, a wartość Twojego portfela inwestycyjnego spada o kilka tysięcy złotych.
Zaczynają ogarniać Cię zniechęcenie i złość na rynek. Co wtedy robisz? Prawdopodobnie to, co wielu inwestorów w takiej sytuacji. Uciekasz z rynku i sprzedajesz swoje akcje. Być może mówisz sobie, że wrócisz na giełdę, gdy sytuacja się uspokoi.
Problem w tym, że podobne emocje dotykają wielu inwestorów, którzy często kapitulują w zbliżonym momencie. Istnieje więc ryzyko, że sprzedasz w jednym z najgorszych możliwych momentów, a później rynek wróci do wzrostów. Decyzja podjęta pod wpływem emocji, która dała Ci chwilową ulgę, może kosztować Cię dziesiątki a nawet setki tysięcy złotych utraconego zysku w przyszłości.
Dobra wiadomość jest jednak taka, że skuteczne inwestowanie może być zaskakująco proste. Nie musisz mieć rozległej wiedzy o rynkach finansowych. Najtrudniejsze jest często coś zupełnie innego – nie pozwolić emocjom podejmować decyzji za Ciebie.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Dlaczego zaledwie 10 dni na giełdzie może być warte kilka milionów dolarów,
- dlaczego strata boli bardziej niż cieszy taki sam zysk,
- jak strach i FOMO sprawiają, że kupujemy na górce, a sprzedajemy w dołku,
- dlaczego najgorszą strategią jest ciągłe zmienianie strategii,
- jak inwestować bez stresu i skutecznie.
Nasz mózg lubi zyski, ale jeszcze bardziej nie lubi strat
Pewnie samo czytanie o stracie wzbudziło w Tobie sporo negatywnych emocji. A gdybyś zamiast tego przeczytał o zysku kilku tysięcy złotych? Prawdopodobnie Twoja reakcja byłaby mniej intensywna.
Psychologowie Daniel Kahneman i Amos Tversky opisali to zjawisko jako awersję do strat. W jednym z ich modeli psychologiczna waga straty była około 2,25 razy większa niż odpowiadającego jej zysku. Nie jest to uniwersalna miara emocji każdego człowieka, ale dobrze pokazuje, dlaczego utrata pieniędzy potrafi tak mocno wpływać na nasze decyzje.
I właśnie dlatego tak trudno konsekwentnie inwestować. Nawet jeśli doskonale rozumiesz, że giełda czasami spada, zupełnie inaczej odbierasz tę informację, gdy dotyczy ona Twoich własnych oszczędności.
W takich momentach naturalnie szukasz sposobu, żeby odzyskać kontrolę. Sprzedaż inwestycji może przynieść natychmiastową ulgę. Nie musisz już obserwować, jak wartość portfela maleje.
Ale pojawia się kolejny problem. Kiedy wrócić na rynek?
Dziesięć dni, które mogą zmienić wszystko – emocje inwestowaniu
Wyobraź sobie dwóch inwestorów. Nazwijmy ich Adam i Piotr. Obaj zaczynają inwestować w 1988 roku. Każdy wpłaca 100 tys. dolarów w portfel odzwierciedlający amerykański indeks S&P 500. Obaj chcą budować kapitał przez kolejne dekady.
Adam konsekwentnie trzyma się swojego planu. Nie sprzedaje podczas kryzysów i nie próbuje przewidywać, kiedy nadejdzie kolejna hossa.
Piotr również inwestuje długoterminowo, ale od czasu do czasu wychodzi z rynku. Chce uniknąć spadków i wrócić, kiedy sytuacja będzie wyglądała lepiej.
Przyjmijmy, że w całym tym okresie Piotr przegapił zaledwie dziesięć najlepszych sesji giełdowych. We wszystkie pozostałe dni osiągał dokładnie takie same wyniki jak Adam.
Jak duża mogła być różnica?
Pod koniec 2024 roku portfel Adama byłby wart 4,9 mln dolarów, a Piotra „zaledwie” 2,3 mln dolarów. Pominięcie tylko dziesięciu najlepszych dni zmniejszyło końcową wartość portfela o ponad połowę. A przecież mówimy o inwestowaniu przez 37 lat!
Załóżmy, że w tym samym czasie taką samą kwotę zainwestowali Ola i Radek. Ola przegapiła 20 najlepszych dni, przez co jej portfel osiągnął wartość 1,4 mln dolarów. Radek ominął 30 najlepszych sesji, a jego portfel był wart już tylko 900 tys. dolarów.
Co szczególnie istotne, najlepsze dni na giełdzie często występują blisko najgorszych. Właśnie wtedy, gdy wiadomości są najbardziej niepokojące, a inwestorzy najchętniej uciekają do gotówki, rynek potrafi gwałtownie odbić.
To nie oznacza, że należy trzymać akcje za wszelką cenę. Jeśli potrzebujesz pieniędzy albo Twoja sytuacja życiowa się zmieniła, sprzedaż może być konieczna.
Jednak próba uniknięcia każdej przeceny jest znacznie trudniejsza, niż mogłoby się wydawać. Dlatego, jeśli inwestujemy, musimy mieć świadomość, że spadki na giełdzie są czymś naturalnym i będą się regularnie zdarzać.
FOMO, czyli dlaczego emocje w inwestowaniu każą nam gonić za zyskami
Strach przed stratą to tylko jedna strona medalu. Druga pojawia się wtedy, gdy giełda rośnie, a Ty obserwujesz, jak inni chwalą się coraz większymi zyskami.
Znajomy zarobił na akcjach technologicznych. W internecie wszyscy piszą o kolejnej spółce, której kurs wzrósł o kilkaset procent. Ty natomiast inwestujesz spokojnie, w szeroki rynek. Twój portfel rośnie, ale znacznie wolniej niż najmodniejsze akcje. Zaczynasz się zastanawiać, czy czegoś nie tracisz.
W pewnym sensie właśnie tak to odczuwasz. Choć Twoje oszczędności nie maleją, zyski innych sprawiają, że niewykorzystaną okazję zaczynasz traktować jak stratę.
To właśnie FOMO (ang. fear of missing out), czyli strach przed tym, że ominie Cię okazja.
Dlaczego tak trudno nam pozostać z boku?
Jesteśmy istotami społecznymi. Przez tysiące lat przynależność do grupy zwiększała nasze szanse na przetrwanie, a pozostanie poza nią mogło oznaczać zagrożenie życia.
Dziś nadal silnie reagujemy na zachowania innych. Kiedy wszyscy wokół kupują określone aktywo i opowiadają o zyskach, nie chcemy zostać w tyle.
W efekcie porzucamy swoją dotychczasową strategię i kupujemy modne akcje czy kryptowaluty. Nie dlatego, że przeanalizowaliśmy ich wartość, ale dlatego, że inni już na nich zarabiają.
Problem w tym, że zanim inwestycja stanie się powszechnie popularna, jej cena często zdąży oderwać się od fundamentów
I tak powstaje błędne koło. Kiedy giełda spada, strach przed utratą pieniędzy skłania nas do sprzedaży. Kiedy mocno rośnie, FOMO sprawia, że porzucamy własny plan i gonimy za zyskami.
W najgorszym przypadku emocje prowadzą nas dokładnie w przeciwnym kierunku, niż powinniśmy podążać – kupujemy blisko szczytów, a sprzedajemy blisko dołków.
Najgroźniejsza strategia to ciągłe zmienianie strategii
Pamiętasz Adama? W drodze do prawie 5 mln dolarów przeżył bańkę internetową, kryzys finansowy w 2008 roku, pandemię i kilka spektakularnych krachów. Mimo to nie próbował przewidywać kolejnych spadków ani szukać nowych okazji. Po prostu trzymał się swojej strategii inwestycyjnej.
Oczywiście to hipotetyczny przykład. W 1988 roku nie było jeszcze ETF-ów odzwierciedlających szeroki rynek akcji. Adam musiałby samodzielnie kupować wiele spółek, aby zbudować podobny portfel.
Dzisiaj inwestowanie online w szeroki rynek jest prostsze niż kiedykolwiek wcześniej. Dzięki ETF-om możemy jednym zakupem zainwestować w setki, a nawet tysiące przedsiębiorstw.
Największym wyzwaniem pozostaje opanowanie emocji
Kiedy giełda spada, chcemy uciekać do gotówki. Kiedy rosną modne spółki, porzucamy własny plan i gonimy za zyskami.
Tymczasem badania SPIVA pokazują, że zdecydowana większość aktywnie zarządzanych funduszy w długim terminie nie pokonuje swoich indeksów odniesienia. Częsty trading dodatkowo generuje koszty i zwiększa ryzyko błędnych decyzji.
Zamiast próbować pokonać rynek, możesz po prostu płynąć z prądem. Poprzez inwestowanie pasywne w szeroki rynek akcji, stajesz się współwłaścicielem setek, a nawet tysięcy przedsiębiorstw. W długim terminie korzystasz ze wzrostu ich zysków, który jest głównym czynnikiem napędzających wzrost cen akcji.
Czasami najważniejsze jest po prostu nie przeszkadzać swoim pieniądzom pracować.
Inwestowanie bez stresu z Portu
Ty również możesz inwestować pasywnie, podobnie jak Adam. W Portu na podstawie krótkiej ankiety zostanie Ci zaproponowany portfel dopasowany do Twoich celów i podejścia do ryzyka. Wystarczy regularnie wpłacać pieniądze, a Portu automatycznie inwestuje je w zdywersyfikowany portfel oparty przede wszystkim na ETF-ach.
Nie musisz samodzielnie wybierać spółek, śledzić każdej sesji ani szukać idealnego momentu na zakup.
Historia Adama nie jest obietnicą podobnych zysków w przyszłości. Pokazuje jednak, że skuteczne inwestowanie może być proste. Najtrudniejsze jest często trzymanie się planu, gdy emocje biorą górę.
Podsumowanie
Inwestowanie jest proste. To emocje wszystko komplikują. Strach przed stratą skłania nas do sprzedaży podczas spadków, a FOMO do kupowania na górce. W efekcie często porzucamy własną strategię i podejmujemy decyzje, które pogarszają nasze wyniki.
Wystarczy zbudować portfel dopasowany do swoich potrzeb, inwestować regularnie i konsekwentnie trzymać się planu.
Nie odkładaj budowania swojej finansowej przyszłości na później. Zacznij inwestować już dziś z Portu.
FAQ
Na co zwrócić uwagę po przeczytaniu artykułu?
– Artykuł nie jest rekomendacją inwestycyjną, a Portu nie świadczy usługi doradztwa inwestycyjnego.
– Historyczne wyniki inwestycji nigdy nie są gwarancją przyszłych zysków.
– Inwestycje na rynkach kapitałowych są zawsze ryzykowne.
– Portu nie gwarantuje osiągnięcia zysków z inwestycji.
– Nie jesteś pewien, jaki profil ryzyka jest dla Ciebie odpowiedni? Wypełnij naszą ankietę inwestycyjną, by to sprawdzić.
– Niniejszy artykuł jest materiałem marketingowym.
Andrzej jest analitykiem rynków finansowych w Portu, licencjonowanym Doradcą Inwestycyjnym oraz zwolennikiem pasywnego inwestowania. Specjalizuje się w analizie rynków oraz tworzeniu materiałów edukacyjnych z zakresu inwestycji i finansów, które pomagają inwestorom lepiej zrozumieć świat finansów. Interesuje się również geopolityką i ekonomią. Poza pracą gra na perkusji w zespole muzycznym i uwielbia spędzać czas w górach.

