Wyobraź sobie, że trzymasz oszczędności w gotówce, schowanej w bezpiecznym miejscu. Mija kilka lat, sięgasz po nie i nagle okazuje się, że możesz kupić za nie znacznie mniej niż kiedyś. Brzmi znajomo? To właśnie efekt inflacji, niewidzialny mechanizm, który stopniowo obniża realną wartość naszych pieniędzy.
Dobra wiadomość jest taka, że nie trzeba być ekspertem finansowym, by się przed nią chronić. Wystarczy zrozumieć, jak działa inflacja i jak odpowiednio zdywersyfikować portfel, np. korzystając z rozwiązań dostępnych na Portu.
Czym właściwie jest inflacja?
Mówiąc krótko, inflacja to wzrost cen w gospodarce, który prowadzi do spadku siły nabywczej pieniądza. Innymi słowy, dziś za 100 zł kupimy mniej niż kilka lat temu. Nie dlatego, że towary nagle zyskały na wartości, ale dlatego, że pieniądz ją stracił.
Na poniższym wykresie doskonale widać, jak inflacja „zjada” nasze oszczędności. Jeśli ktoś w 2015 roku odłożył 100 000 zł i trzymał je na nieoprocentowanym rachunku, to realna siła nabywcza tej kwoty w 2024 roku spadła do poziomu zbliżonego do 65 000 zł sprzed dekady. Formalnie wciąż mamy 100 000 zł, ale możemy za nie kupić tyle, ile za 65 000 zł w 2015 roku.
W 2015 roku odłożenie 100 000 zł wymagało lat pracy i wyrzeczeń – mediana zarobków wynosiła wtedy zaledwie około 3 000 zł brutto. Skoro tak wiele wysiłku wkładamy w budowanie oszczędności, warto zadbać, by ich wartość nie znikała przez inflację. Przemyślana strategia inwestycyjna to sposób, by zabezpieczyć efekty naszej pracy i zadbać o spokojniejszą przyszłość.
Dlaczego nie wszystkie „bezpieczne” rozwiązania chronią przed inflacją?
Wiemy już, że inflacja stopniowo obniża wartość oszczędności. Jak więc chronić kapitał? Wiele osób sięga po tradycyjnie uznawane za bezpieczne rozwiązania, takie jak lokaty, obligacje czy fundusze dłużne. Sprawdźmy, jak te instrumenty radziły sobie w ostatnich 10 latach i które rzeczywiście pomagały chronić wartość pieniędzy.
Poniższy wykres pokazuje, jak sześć popularnych form lokowania kapitału radziło sobie z ochroną wartości pieniędzy w latach 2015 – 2024, z uwzględnieniem inflacji i podatku od zysków kapitałowych. Analiza obejmuje nieoprocentowane konto bankowe, lokaty bankowe, obligacje indeksowane inflacją (EDO0125), fundusze obligacji krótko- i długoterminowych oraz fundusze obligacji korporacyjnych. Choć część z nich czasowo zachowywała realną wartość, żadna nie dała pełnej ochrony w dłuższym okresie.
Najgorzej wypadło trzymanie pieniędzy na nieoprocentowanym koncie. Ich realna wartość systematycznie malała. Lokaty sprawdzały się przy niskiej inflacji, ale gdy ceny rosły szybciej niż oprocentowanie, również traciły na wartości.
Obligacje indeksowane inflacją teoretycznie mają chronić kapitał, ale w praktyce nie były w pełni skuteczne. Indeksacja następuje tylko raz w roku, co sprawia, że oprocentowanie czasami nie nadążało za inflacją. Dodatkowo realny zysk obniża podatek od zysków kapitałowych. Mimo że w badanym okresie były najlepszym rozwiązaniem o „niskim ryzyku”, nie zapewniały pełnej ochrony siły nabywczej.
Fundusze obligacji skarbowych długoterminowych, choć często uchodzą za bezpieczne, potrafią mocno tracić na wartości. Przykładem był 2022 rok, gdy podwyżki stóp procentowych doprowadziły do gwałtownego spadku ich wycen – wielu inwestorów poniosło realne, a nawet nominalne straty. W niektórych momentach lepszym rozwiązaniem było po prostu trzymanie gotówki.
Fundusze obligacji krótkoterminowych były stabilniejsze, ale również nie zapewniły pełnej ochrony. Z kolei fundusze obligacji korporacyjnych radziły sobie dobrze przy niskiej inflacji (2015–2019), lecz w trudniejszych warunkach również realnie traciły na wartości.
Wniosek? Żaden z analizowanych instrumentów nie dał pełnej ochrony. Ostrożne podejście nie zawsze wystarcza – w kolejnej części sprawdzimy, czy nieco większe ryzyko może lepiej zabezpieczać kapitał w długim terminie.
Czy akcje i złoto mogły skutecznie chronić kapitał przed inflacją?
Z wcześniejszych analiz wiemy już, że tradycyjne formy ochrony oszczędności, takie jak lokaty czy obligacje skarbowe, nie były wystarczające, by w ostatnich latach skutecznie zabezpieczyć kapitał przed inflacją. Dlatego sprawdziliśmy, czy włączenie do portfela akcji oraz złota mogło poprawić wyniki inwestycyjne i lepiej chronić wartość pieniędzy.
W analizie część akcyjną reprezentował Portfel 10 dostępny na platformie Portu, czyli najbardziej dynamiczna strategia oparta niemal wyłącznie na globalnej ekspozycji na akcje (98% akcji). Portfel ten obejmuje szeroko zdywersyfikowane inwestycje zarówno na rynkach rozwiniętych, jak i wschodzących, co pozwala ograniczyć ryzyko związane z jednym regionem czy sektorem. Z kolei część obligacyjna opierała się na funduszu krótkoterminowych obligacji skarbowych, które cechują się niższą zmiennością niż obligacje długoterminowe, co przekłada się na większą stabilność całego portfela.
Wyniki zostały przeliczone na złote, według kursów NBP, i uwzględniają zarówno inflację, jak i podatek od zysków kapitałowych. Dzięki temu pokazują realne efekty dla polskiego inwestora.
Ważne! w przypadku krótkoterminowych celów finansowych, takich jak zakup mieszkania w ciągu 1–2 lat, duży udział akcji może być ryzykowny. Rynki akcji w krótkim czasie mogą się mocno wahać, co oznacza, że warto wtedy rozważyć bezpieczniejsze opcje, jak krótkoterminowe obligacje skarbowe lub lokaty.
Co pokazały dane?
- Portfel konserwatywny (20% akcji / 80% obligacji) – choć wypadł lepiej niż same obligacje, nie był w stanie realnie pokonać inflacji. Zysk był zbyt niski, by zachować siłę nabywczą kapitału.
- Portfel zrównoważony (50/50) – skutecznie ochronił oszczędności przed inflacją, łącząc stabilność obligacji z potencjałem wzrostu rynku akcji.
- Portfel dynamiczny (80% akcji) – osiągnął bardzo dobre wyniki, z realną stopą zwrotu (po podatku) na poziomie 31%.
- Portfel akcyjny – wypracował najwyższy realny zysk w badanym okresie na poziomie 34%.
Dobrze wypadło również złoto, traktowane często jako tzw. „bezpieczna przystań” w czasach podwyższonej inflacji czy zawirowań na rynku. W badaniu wykorzystaliśmy fundusz iShares Physical Gold ETC, który pozwala inwestować w złoto bez fizycznego przechowywania kruszcu. Należy jednak pamiętać, że także w tym przypadku obowiązuje podatek od zysków, co obniża rzeczywisty zwrot.
Mimo to, złoto przebiło inflację. Warto jednak mieć na uwadze, że jego kursy potrafią mocno się wahać i wbrew powszechnej opinii, nie jest to w pełni stabilna inwestycja. Dlatego lepiej traktować je jako dodatek do portfela, a nie jego fundament.
Akcje jako najskuteczniejsze narzędzie ochrony kapitału w długim terminie
Zarówno dane z ostatnich 10 lat, jak i znacznie dłuższy horyzont historyczny pokazują, że to właśnie akcje powinny stanowić fundament długoterminowego portfela inwestycyjnego. Pisaliśmy o tym wielokrotnie w naszych analizach i nie bez powodu – akcje, pomimo okresowych spadków, konsekwentnie oferowały najwyższe realne stopy zwrotu.
Jak pokazują badania Jeremy’ego Siegela (autor „Stocks for the Long Run”), w latach 1802–2012 średnia realna roczna stopa zwrotu z akcji wynosiła 6,6%. Dla porównania, obligacje przynosiły średnio 3,6%, bony skarbowe 2,7%, złoto 0,7%, a dolar z czasem tracił na wartości. To jasno pokazuje, że w długim terminie to rynek akcji daje największy potencjał wzrostu.
Akcje mają jedną istotną wadę – potrafią być bardzo zmienne w krótkim okresie. A to właśnie zmienność jest tym, z czym nasza natura radzi sobie najgorzej. Ludzki mózg nie został zaprojektowany z myślą o giełdzie – jego głównym zadaniem było przetrwać, unikać zagrożeń i reagować natychmiastowo, a nie podejmować długoterminowe decyzje inwestycyjne.
Warto więc pamiętać, że w przypadku inwestycji w akcje liczy się nie tylko to, w co inwestujemy, ale jak się zachowujemy. Neuroekonomia pokazuje, że utrata pieniędzy aktywuje te same obszary mózgu, co ból fizyczny. Dlatego tak łatwo o irracjonalne decyzje – sprzedaż w panice, rezygnację z długoterminowej strategii, ucieczkę w gotówkę. Tymczasem historia jasno pokazuje, że inwestorzy, którzy w momentach spadków ulegali emocjom i wycofywali się z rynku, osiągali znacznie słabsze wyniki niż ci, którzy pozostali konsekwentni.
Jeśli zależy nam na realnym wzroście wartości kapitału, warto zaakceptować fakt, że rynek akcji nie rośnie w linii prostej. Korekty i okresowe spadki są jego naturalną częścią. Kluczem do sukcesu jest więc nie tylko odpowiednia dywersyfikacja, ale też mentalne przygotowanie się na rynkowe turbulencje i trzymanie się strategii nawet wtedy, gdy emocje podpowiadają coś innego.
Jak skutecznie chronić oszczędności i minimalizować ryzyko?
Nasze analizy pokazują, że same lokaty czy obligacje mogą nie wystarczyć, by skutecznie ochronić oszczędności przed inflacją. Dodanie do portfela akcji i złota może znacząco poprawić jego wyniki w długim terminie. Jak jednak podzielić środki, by zrównoważyć potencjał wzrostu z bezpieczeństwem?
Dla osób inwestujących długoterminowo, na przykład z myślą o emeryturze za 20 lat i chcących ograniczać ryzyko, kluczowa jest odpowiednia dywersyfikacja. Przykładowy podział: 60% akcji, 30% obligacji i 10% złota pozwalał wykorzystać wzrostowy charakter rynku akcji, a jednocześnie zapewnia większą stabilizację i dodatkowe zabezpieczenie.
Taki portfel w ostatnich latach osiągnął realny zysk po opodatkowaniu na poziomie niemal 24%. Był przy tym znacznie mniej zmienny niż inwestycje oparte wyłącznie na złocie czy akcjach (SPDR MSCI All Country World UCITS ETF). Oznacza to, że inwestorzy mogli osiągać solidne wyniki, ograniczając przy tym wahania wartości portfela.
W długim okresie to właśnie akcje przynosiły najwyższe realne stopy zwrotu, dlatego powinny być trzonem portfela. Najlepiej postawić na szeroką, globalną dywersyfikację, obejmującą rynki rozwinięte i wschodzące, zamiast koncentrować się na pojedynczych spółkach czy krajach.
Obligacje natomiast stabilizują portfel i ograniczają zmienność. Dobrym wyborem mogą okazać się obligacje skarbowe indeksowane inflacją lub fundusze obligacji skarbowych i korporacyjnych – te ostatnie dają szansę na wyższe oprocentowanie, ale wiążą się też z nieco większym ryzykiem.
Złoto dzięki niskiej korelacji z rynkiem akcji pełni rolę stabilizującą. W czasie kryzysów często zyskuje na wartości, co pomaga ograniczyć straty w portfelu. Nie powinno jednak stanowić głównego składnika portfela, ze względu na dużą zmienność.
W miarę zbliżania się do emerytury można stopniowo zmniejszać udział akcji i zwiększać udział mniej zmiennych aktywów, by ograniczyć ryzyko spadków tuż przed wypłatami. Dziesięć lat przed emeryturą udział akcji można przykładowo zmniejszyć do 50%, a na pięć lat przed do 40%. Po przejściu na emeryturę proporcje mogą wynieść 30% akcji i 60% obligacji.
Takie podejście stosuje platforma inwestycyjna Portu, która oferuje portfele dopasowane do horyzontu inwestycyjnego i poziomu ryzyka. Dodatkowo umożliwia automatyczne, stopniowe obniżanie ryzyka portfela w czasie – dzięki funkcji rozsądnego obniżania ryzyka.
Regularne inwestowanie jako fundament długoterminowego sukcesu
Jednym z najskuteczniejszych sposobów ochrony kapitału jest regularne inwestowanie, zamiast czekania na „idealny moment”, który często nigdy nie nadchodzi. Strategia DCA (Dollar-Cost Averaging) polega na systematycznym inwestowaniu określonej kwoty, na przykład co miesiąc, niezależnie od aktualnej sytuacji na rynku. Dzięki temu kupujemy aktywa zarówno w okresach wzrostów, jak i spadków, co pozwala uśrednić cenę zakupu i zmniejszyć ryzyko wejścia w niekorzystnym momencie.
Portfele długoterminowe, szczególnie te oparte na globalnie zdywersyfikowanych akcjach i obligacjach, najlepiej sprawdzają się właśnie wtedy, gdy inwestujemy w nie konsekwentnie i nie próbujemy „zgadywać” krótkoterminowych ruchów rynku. Takie podejście pozwala skutecznie chronić oszczędności przed inflacją i jednocześnie budować kapitał w sposób przemyślany i zrównoważony.
Podsumowanie
Skuteczna ochrona oszczędności przed inflacją wymaga aktywnego podejścia, dywersyfikacji i systematycznego inwestowania. Kluczem jest odpowiednie dopasowanie portfela do horyzontu czasowego i poziomu akceptowanego ryzyka, a także gotowość do dostosowywania strategii w miarę zbliżania się do celu.
Oszczędności niepracujące tracą na wartości każdego dnia przez inflację. Nawet jeśli zdecydujesz się inwestować samodzielnie, łatwo narazić się na błędy, wysokie koszty i stratę czasu. My w Portu robimy to inaczej. Budujemy portfel za Ciebie, dopasowujemy go do Twoich celów, rebalansujemy i robimy to tanio, efektywnie i bez zbędnego stresu.
—————————————————————–
Na co zwrócić uwagę po przeczytaniu niniejszego artykułu?
– Artykuł nie jest rekomendacją inwestycyjną, a Portu nie świadczy usługi doradztwa inwestycyjnego.
– Historyczne wyniki inwestycji nigdy nie są gwarancją przyszłych zysków.
– Inwestowanie na rynkach kapitałowych jest zawsze ryzykowne, a Portu nie gwarantuje osiągnięcia zysków z inwestycji.
– Nie jesteś pewien, jaki profil ryzyka jest dla Ciebie odpowiedni? Wypełnij naszą ankietę inwestycyjną, by to sprawdzić.
– Artykuł jest materiałem marketingowym.
Andrzej jest analitykiem rynków finansowych w Portu, licencjonowanym Doradcą Inwestycyjnym oraz zwolennikiem pasywnego inwestowania. Specjalizuje się w analizie rynków oraz tworzeniu materiałów edukacyjnych z zakresu inwestycji i finansów, które pomagają inwestorom lepiej zrozumieć świat finansów. Interesuje się również geopolityką i ekonomią. Poza pracą gra na perkusji w zespole muzycznym i uwielbia spędzać czas w górach.
Na co zwrócić uwagę po przeczytaniu artykułu?
– Artykuł nie jest rekomendacją inwestycyjną, a Portu nie świadczy usługi doradztwa inwestycyjnego.– Historyczne wyniki inwestycji nigdy nie są gwarancją przyszłych zysków.– Inwestycje na rynkach kapitałowych są zawsze ryzykowne.– Portu nie gwarantuje osiągnięcia zysków z inwestycji.– Nie jesteś pewien, jaki profil ryzyka jest dla Ciebie odpowiedni? Wypełnij naszą ankietę inwestycyjną, by to sprawdzić.– Niniejszy artykuł jest materiałem marketingowym.




