Myślisz o inwestycji w obligacje o najdłuższym terminie zapadalności? Warto się zatrzymać i spojrzeć na obecne otoczenie gospodarcze.
Jeszcze niedawno często spotykałem inwestorów przewidujących kryzys amerykańskiej gospodarki. Najpierw w związku z wysokimi stopami procentowymi, później z polityką Donalda Trumpa. Ulubionym zakładem tych „proroków zagłady” były amerykańskie obligacje skarbowe o najdłuższym terminie zapadalności. Niestety dla nich, taki zakład się nie opłacił. I naszym zdaniem w najbliższym czasie także się nie opłaci.
Obligacje skarbowe są narzędziem dywersyfikacji portfela. Zwykle postrzegamy je jako bezpieczne aktywa, które w okresach spadków na rynku akcji łagodzą straty. W tym roku jednak widzieliśmy moment, w którym ta zasada runęła jak domek z kart. Stało się to w kwietniu, gdy Donald Trump ogłosił swoją wizję polityki celnej. Wywołało to na rynku panikę, znaną jako „Sell America”. Wtedy wyprzedaż dotknęła nie tylko amerykańskich akcji, ale też obligacji i dolara.
Obecna sytuacja wygląda inaczej. Inwestorzy znów mają apetyt na ryzyko – widać to nie tylko w indeksach giełdowych, ale także w części obligacji skarbowych. Popyt szczególnie wzrósł na obligacje średnioterminowe (od roku do dziesięciu lat). Głównym czynnikiem jest oczekiwanie na obniżki stóp procentowych w USA, które dodatkowo podsyciło wystąpienie prezesa Fedu Jerome’a Powella w Jackson Hole. Wskazał on na ryzyka dla rynku pracy, na które zresztą zwracaliśmy uwagę jeszcze przed jego przemówieniem, co rozpaliło nadzieje na szybsze obniżki stóp. Jednak w obecnych warunkach nie sprzyja to obligacjom o najdłuższej zapadalności.
Największym zagrożeniem dla amerykańskiej gospodarki jest scenariusz stagflacji – połączenie słabego wzrostu i podwyższonej inflacji. Wyższe tempo wzrostu cen wynika głównie z efektów amerykańskiej polityki celnej, które zaczynają się już przekładać na rosnące ceny towarów. Potencjalne obniżki stóp mogą dodatkowo wzmocnić presję inflacyjną – a to dokładnie to, czego obligacje „nie lubią”. Przewaga ryzyk inflacyjnych, i to nie tylko krótkoterminowych, ale także długofalowych, sugeruje co najmniej utrzymanie, a być może dalszy wzrost rentowności obligacji długoterminowych.
Inwestorzy najczęściej handlują nimi poprzez fundusze ETF. Najbardziej znany to TLT, który kupuje amerykańskie obligacje skarbowe o zapadalności powyżej 20 lat. W ciągu ostatniego roku cena tego ETF-u spadła o ponad 10%, a w ostatnich sześciu miesiącach o ponad 5%. W ostatnim miesiącu TLT co prawda wzrosło o około 1%, ale naszym zdaniem na większe odbicie w najbliższym czasie się nie zanosi.
Dlaczego? Kluczowe są ryzyka związane z dłużej utrzymującą się wyższą inflacją. Są one widoczne zarówno w oczekiwaniach konsumentów, jak i w specjalnych instrumentach rynkowych związanych z prognozami inflacyjnymi. Rosnące oczekiwania inflacyjne nie pozwalają na spadek rentowności obligacji, a więc na wzrost ich cen. To największy problem wszystkich zakładów na zwyżkę ETF-ów takich jak TLT. Aby taki instrument mógł silnie wzrosnąć, musiałby wystąpić kryzys w amerykańskiej gospodarce. A na to, mimo istniejących zagrożeń, w najbliższym czasie się nie zanosi.
Ten punkt widzenia dotyczy jednak głównie krótszego horyzontu inwestycyjnego. W długoterminowych portfelach nadal liczymy się z dywersyfikacyjną rolą obligacji skarbowych, które odgrywają kluczową rolę właśnie w momentach kryzysowych. Historia wystarczająco jasno pokazała, że wtedy banki centralne interweniują – nie tylko obniżając stopy, ale także poprzez zakupy wybranych aktywów. I to właśnie stanowi istotny argument na korzyść rynku obligacji.
—————————————————————–
Na co zwrócić uwagę po przeczytaniu artykułu?
– Artykuł nie jest rekomendacją inwestycyjną, a Portu nie świadczy usługi doradztwa inwestycyjnego.
– Historyczne wyniki inwestycji nigdy nie są gwarancją przyszłych zysków.
– Inwestycje na rynkach kapitałowych są zawsze ryzykowne.
– Portu nie gwarantuje osiągnięcia zysków z inwestycji.
– Nie jesteś pewien, jaki profil ryzyka jest dla Ciebie odpowiedni? Wypełnij naszą ankietę inwestycyjną, by to sprawdzić.
– Niniejszy artykuł jest materiałem marketingowym.
Jan jest pasjonatem rynków i ekonomii. Kieruje zespołem analityków Portu, z którym komentuje rozwój sytuacji gospodarczej i rynkowej oraz opracowuje prognozy. Regularnie informuje inwestorów o najważniejszych kwestiach poprzez artykuły, podcasty i webinaria. Prowadzi wykłady eksternistyczne na Uniwersytecie Metropolitalnym w Pradze i jest współautorem książki „Rynki: Polityka pieniężna dla entuzjastów i inwestorów”.
Na co zwrócić uwagę po przeczytaniu artykułu?
– Artykuł nie jest rekomendacją inwestycyjną, a Portu nie świadczy usługi doradztwa inwestycyjnego.– Historyczne wyniki inwestycji nigdy nie są gwarancją przyszłych zysków.– Inwestycje na rynkach kapitałowych są zawsze ryzykowne.– Portu nie gwarantuje osiągnięcia zysków z inwestycji.– Nie jesteś pewien, jaki profil ryzyka jest dla Ciebie odpowiedni? Wypełnij naszą ankietę inwestycyjną, by to sprawdzić.– Niniejszy artykuł jest materiałem marketingowym.