Mistrzostwa świata w piłce nożnej to nie tylko wypełnione stadiony, miliony kibiców i sportowe emocje. Z ekonomicznego punktu widzenia jest to jedno z największych globalnych wydarzeń, jakie dzieją się na naszej planecie. Turniej regularnie przyciąga miliardy widzów, generuje ogromne przychody z praw do transmisji, reklamy i turystyki, a jego wpływ może być widać także na tym, jak reaguje rynek finansowy. Jednak to, co opłaca się prywatnym firmom, niekoniecznie opłaca się krajom-gospodarzom.
Czy organizacja mistrzostw świata naprawdę się opłaca?
Spojrzenie w historię sugeruje, że ekonomiczna rentowność piłkarskich mistrzostw bywa znacznie bardziej złożona, niż przedstawiają to organizatorzy przed rozpoczęciem turnieju. Każde mistrzostwa świata przynoszą wyższe przychody hotelom, restauracjom, firmom transportowym czy sklepom. Jednocześnie turnieje wymagają jednak ogromnych inwestycji w stadiony, transport, bezpieczeństwo i inną infrastrukturę. To właśnie te koszty często znacząco przewyższają bezpośrednie korzyści ekonomiczne.
Brazylia, Rosja i Katar, czyli kosztowna lekcja dla gospodarzy
Dobrze pokazuje to na przykład Brazylia, która w organizację mistrzostw świata w 2014 roku zainwestowała około 15 miliardów dolarów. Choć kraj odnotował napływ turystów i tymczasowy wzrost aktywności gospodarczej, według wielu badań nie przyniosło to długoterminowego efektu. Dodajmy, że niektóre stadiony po zakończeniu turnieju były wykorzystywane jedynie w minimalnym stopniu. Podobnie historia potoczyła się w przypadku Rosji w 2018 roku, gdzie szacowane koszty organizacji turnieju wyniosły około 12 miliardów dolarów.
Trochę inaczej podszedł do organizacji mundialu Katar, który wykorzystał mistrzostwa w 2022 roku jako element szerszej strategii transformacji gospodarczej. Koszty przedsięwzięcia wyceniono na 220 miliardów dolarów. Wykonano ogromne inwestycje w lotniska, metro, drogi czy hotele, nie tylko z myślą o turnieju. Katarczycy chcieli, aby cała ta infrastruktura mogła być wykorzystywana również w innym kontekście niż sam mundial. Niemniej wyłożyli na te cele ogromne środki finansowe.
Kto naprawdę zarabia na mundialu?
Historia pokazuje więc ciekawy paradoks. Podczas gdy kraje-gospodarze często ponoszą większość kosztów, znaczna część korzyści ekonomicznych trafia do globalnych firm, które zarabiają na mistrzostwach niezależnie od tego, gdzie akurat się odbywają. Producenci sprzętu sportowego sprzedają miliony koszulek, stacje telewizyjne inkasują przychody z reklam, a platformy turystyczne korzystają ze zwiększonego zainteresowania podróżami. Z punktu widzenia inwestorów ciekawe są więc przede wszystkim firmy, a nie sami organizatorzy.
Mistrzostwa świata 2026 są inne niż wszystkie poprzednie
Trwające mistrzostwa świata w 2026 roku będą pod wieloma względami historyczne. Po raz pierwszy w turnieju bierze udział 48 reprezentacji zamiast dotychczasowych 32 i po raz pierwszy organizacja jest podzielona między trzy kraje — Stany Zjednoczone, Kanadę i Meksyk. Turniej nie jest jednak rozdzielony między te państwa równomiernie. Piłkarze zagrają w dwóch miastach w Kanadzie, trzech w Meksyku i jedenastu w USA. Będą to największe piłkarskie mistrzostwa w historii pod względem liczby meczów, kibiców i zasięgu geograficznego.
Niższe koszty infrastruktury, ale wciąż ogromna skala
Właśnie tutaj pojawia się jednak kolejny interesujący paradoks ekonomiczny. W odróżnieniu od Brazylii, Rosji czy Kataru w Ameryce Północnej nie trzeba było budować dziesiątek nowych stadionów ani rozbudowywać infrastruktury. Większość obiektów sportowych już istnieje i należy do najnowocześniejszych na świecie. Oznacza to, że koszty organizacji powinny być relatywnie niższe, a rentowność przedsięwzięcia dla krajów-gospodarzy powinna być wyższa niż we wcześniej omawianych przypadkach. Niemniej, według szacunków FIFA koszty mają wynieść 13,9 miliarda dolarów, więc podobnie do kosztów organizacji mundialu w Brazylii czy Rosji.
Wpływ mundialu na amerykańską gospodarkę będzie ograniczony
Nie bez znaczenia jest jednak potrzeba uświadomienia sobie skali amerykańskiej gospodarki. FIFA szacuje wkład mistrzostw w amerykański PKB na poziomie 17,2 miliarda dolarów. W gospodarce o oczekiwanej rocznej wartości 32 bilionów dolarów będzie to jedynie niewielki wpływ na poziomie około 0,05% PKB. Okazuje się więc, że największe sportowe wydarzenie świata prawdopodobnie nie będzie więc miało większego wpływu na amerykański PKB. Z makroekonomicznego punktu widzenia niemal zniknie w zwykłym funkcjonowaniu największej gospodarki planety.
Nie oznacza to jednak, że turniej będzie ekonomicznie nieistotny. Jego wpływ skoncentruje się przede wszystkim w konkretnych branżach. Największe okazje do zarobku pojawią się w turystyce, hotelarstwie, reklamie, mediach i sportowym merchandisingu. To właśnie spółki prowadzące taką działalność mają szansę na przyspieszony rozwój.
Na co powinni zwracać uwagę inwestorzy?
Jeśli mamy gdzieś szukać ekonomicznych zwycięzców mistrzostw świata 2026, powinniśmy patrzeć przede wszystkim poza statystyki makroekonomiczne. Zacznijmy od tego, że mistrzostwa świata w piłce nożnej sponsorują również jedne z największych spółek giełdowych świata. Spośród najważniejszych warto zwrócić uwagę na Saudi Aramco, Visę, Bank of America, Coca-Colę czy McDonald’s.
Turystyka, hotele i transport lotniczy
Ciekawsze niż wzrost PKB będą dane dotyczące obłożenia hoteli, cen noclegów czy wolumenu ruchu lotniczego. Miliony kibiców podróżujących do Stanów Zjednoczonych, Kanady i Meksyku stworzą znaczący popyt na usługi turystyczne, co może pozytywnie wpłynąć na wyniki sieci hotelowych, linii lotniczych oraz internetowych platform rezerwacyjnych.
Media, streaming i reklama
Dużą uwagę warto poświęcić także sektorowi medialnemu. Mistrzostwa świata już od dawna nie są wyłącznie wydarzeniem telewizyjnym. Walka o uwagę widzów przenosi się na platformy streamingowe, media społecznościowe i media cyfrowe. Budżety reklamowe związane z turniejem będą prawdopodobnie jednymi z najwyższych w historii, a firmy, które zdołają przyciągnąć największą publiczność, mogą odnotować znaczący wzrost przychodów.
Marki sportowe i merchandising
Ciekawie zapowiada się także sytuacja marek sportowych. Mistrzostwa świata od lat napędzają sprzedaż koszulek, korków piłkarskich i innych produktów dla kibiców. Dziś, w epoce mediów społecznościowych, sukces drużyny lub konkretnego zawodnika może w kilka dni wywołać światowy popyt na wybrane produkty. Dlatego warto śledzić mecze, sukces na boisku może przełożyć się na sukces firm sponsorujących drużyny lub konkretnych zawodników.
Największym wygranym pozostaje FIFA
Na boisku walczą reprezentacje, ale finansowym zwycięzcą mundialu pozostaje FIFA. Tak było przy poprzednich turniejach i podobnie wygląda to w przypadku mistrzostw świata 2026. FIFA zakłada, że w cyklu 2023-2026 osiągnie 13 mld dolarów przychodów, z czego niemal 9 mld dolarów miało przypaść na sam mundialowy rok. Pomaga większy format turnieju, 48 reprezentacji, 104 mecze, drogie prawa telewizyjne, rekordowy sponsoring, sprzedaż biletów i pakietów hospitality oraz potężny rynek reklamowy w USA. Dla kibiców mundial pozostaje świętem piłki, ale z perspektywy finansowej jest przede wszystkim jednym z najbardziej dochodowych produktów w światowym sporcie.
Mundial jako szansa inwestycyjna
Z punktu widzenia gospodarki mistrzostwa świata to bardzo ciekawe zjawisko. Historia pokazuje, że sama organizacja turnieju nie jest automatyczną drogą do sukcesu ekonomicznego dla kraju-gospodarza. Natomiast jest to świetna okazja dla państw, aby dokonać szeregu inwestycji infrastrukturalnych. Wyzwaniem pozostaje jednak sensowne planowanie inwestycji tak, aby mogły one dalej służyć społeczeństwu, turystom, sportowcom i kibicom długo po zakończeniu mundialu.
Podczas gdy kraje-gospodarze inwestują miliardy w organizację, globalne firmy korzystają z reklamy, mediów, turystyki i konsumpcji kibiców tu i teraz. Właśnie dlatego mistrzostwa świata 2026 mogą być ciekawe, nie tylko dla makroekonomistów, ale również dla doświadczonych inwestorów z konkretnym pomysłem inwestycyjnym, którzy już teraz są ciekawi przyszłych wyników finansowych konkretnych spółek.
Jak inwestować w spółki i różne branże na Portu?
Przypominamy, że na Portu w ramach Strategii można inwestować w ETF-y reprezentujące konkretne regiony geograficzne czy branże, a także w pojedyncze spółki firm z USA i Europy. Oprócz tego, zachęcamy do zapoznania się z ofertą gotowych portfeli inwestycyjnych dopasowanych do potrzeb inwestora w oparciu o wypełnioną ankietę inwestycyjną.
Portu powstało, by umożliwić Ci jak najlepiej zarządzać finansami. Budujemy miejsce, w którym możesz pomnażać swoje wolne środki. A wszystko to bez zmartwień i w łatwy sposób.
Na co zwrócić uwagę po przeczytaniu artykułu?
– Artykuł nie jest rekomendacją inwestycyjną, a Portu nie świadczy usługi doradztwa inwestycyjnego.– Historyczne wyniki inwestycji nigdy nie są gwarancją przyszłych zysków.– Inwestycje na rynkach kapitałowych są zawsze ryzykowne.– Portu nie gwarantuje osiągnięcia zysków z inwestycji.– Nie jesteś pewien, jaki profil ryzyka jest dla Ciebie odpowiedni? Wypełnij naszą ankietę inwestycyjną, by to sprawdzić.– Niniejszy artykuł jest materiałem marketingowym.
