Podsumowanie kwartału na rynkach – II kwartał 2026

Podsumowanie kwartału na rynkach – II kwartał 2026

Redakcja Portu 13.07.2026

Od paniki na nowe szczyty

Drugi kwartał 2026 roku już za nami. Jaki był i jak zapamiętają go inwestorzy?

  • Uspokojenie sytuacji na Bliskim Wschodzie i tańsza ropa
  • Powrót obaw o wyższe stopy procentowe
  • AI dostarczyła wyniki, a układy pamięci błyszczały
  • Słaby kwartał dla złota

O ile pierwszy kwartał zakończyliśmy w warunkach zaostrzonej sytuacji geopolitycznej, drogiej ropy i obaw przed stagflacją, o tyle drugi przyniósł zwrot, którego na przełomie marca i kwietnia mało kto się spodziewał. Napięcia na Bliskim Wschodzie osłabły, energia potaniała, a nastroje inwestorów wyraźnie się poprawiły. Rynki po raz kolejny przypomniały nam starą prawdę, że największe wzrosty następują wtedy, gdy nastroje są najbardziej ponure.

Powrót optymizmu nie wynikał jednak wyłącznie z sytuacji geopolitycznej. Wspierał go również wyjątkowo mocny sezon wyników, który dostarczył rynkom dokładnie tego, czego inwestorzy oczekiwali pod koniec zimy – namacalnych dowodów na to, że ogromne inwestycje w sztuczną inteligencję zaczynają realnie poprawiać wyniki spółek. Dzięki temu amerykańskie i inne światowe indeksy akcji odrobiły straty z pierwszego kwartału i powróciły na historyczne maksima.

Ten zwrot miał jednak swoją cenę. Wojenny wzrost cen energii podbił inflację po obu stronach Atlantyku i ograniczył przestrzeń do łagodzenia polityki pieniężnej. Niektóre banki centralne, w tym EBC zdecydowały się na podwyżki stóp procentowych. W Polsce NBP pozostawił stopy bez zmian, ale perspektywa kolejnych oczekiwanych obniżek wyraźnie się oddaliła. Również amerykański Fed pod nowym kierownictwem przyjął bardziej restrykcyjne podejście niż oczekiwał rynek. Perspektywa utrzymania stóp procentowych na podwyższonym poziomie wyraźnie zaszkodziła natomiast złotu.

Wyniki naszych portfeli i wpływ złotego

W drugim kwartale stopy zwrotu Portfeli na miarę Portu wyniosły od 7,6% do 17,7%, w zależności od poziomu ryzyka. Podobnie jak w poprzednich wzrostowych kwartałach najlepiej radziły sobie bardziej dynamiczne portfele, charakteryzujące się wyższym udziałem akcji. To właśnie ta część portfeli najmocniej skorzystała na powrocie rynków w okolice historycznych maksimów.

Na uwagę zasługują jednak również bardziej konserwatywne portfele. Pomimo wyraźnego spadku notowań złota także one zakończyły kwartał wyraźnie na plusie. Więcej na temat sytuacji na rynku złota piszemy w dalszej części raportu.

W drugim kwartale złoty osłabił się względem dolara i euro. W rezultacie wyniki zagranicznych aktywów po przeliczeniu na polską walutę były wyższe niż ich stopy zwrotu wyrażone w dolarach lub euro. Wpływ zmian kursowych był widoczny zarówno w przypadku akcji, jak i obligacji oraz złota.

* Wyniki portfeli klientów mogą różnić się od wyników portfeli modelowych ze względu na różne momenty rozpoczęcia inwestycji, wpłaty i wypłaty środków, dni transakcyjne oraz opłaty za zarządzanie.

Uspokojenie sytuacji na Bliskim Wschodzie i tańsza ropa

Droga do uspokojenia sytuacji nie była jednak prosta. Rozejm między USA
a Iranem, zawarty na początku kwietnia, nie przetrwał zbyt długo. Cieśnina Ormuz została wprawdzie otwarta w połowie miesiąca, ale później ponownie ją zamknięto. Następnie pojawiła się seria ultimatum Donalda Trumpa z kolejnymi przesuwanymi terminami. Rynki stopniowo się do nich przyzwyczaiły i reagowały coraz słabiej.

Przełom nastąpił 17 czerwca, kiedy podpisano memorandum o porozumieniu. Nie był to pełnoprawny pokój, lecz ramy dalszej deeskalacji. Iran otworzył Cieśninę Ormuz i na 60 dni umożliwił bezpłatny tranzyt, a Stany Zjednoczone w zamian zniosły blokadę morską. Z punktu widzenia rynków najważniejsze było to, że konflikt zaczął wygasać, a dostawy ropy stopniowo wracały do normy.

Rynek ropy zareagował gwałtownie. Notowania Brent, które kończyły pierwszy kwartał w okolicach 110 dolarów za baryłkę, pod koniec czerwca spadły poniżej 75 dolarów, czyli do poziomów sprzed wybuchu konfliktu. Oprócz deeskalacji do spadku cen przyczyniły się także zwiększanie limitów wydobycia przez OPEC+ oraz znaczne obniżki cen saudyjskiej ropy dla odbiorców w Azji, silnie uzależnionej od importu surowca.

Znaczenie miało również uwalnianie zapasów ropy przez państwa i prywatne przedsiębiorstwa. Robiono to jeszcze wtedy, gdy ceny były wysokie z powodu wojny – zarówno po to, by ograniczyć ich dalszy wzrost, jak i wykorzystać możliwość sprzedaży po wysokich cenach. Podaż na rynku rosła więc z kilku stron dokładnie w momencie, gdy z notowań znikała premia za ryzyko geopolityczne.

Dla naszych portfeli tańsza ropa jest dobrą wiadomością. Ogranicza presję inflacyjną i ponownie stwarza przestrzeń do wzrostu cen akcji. Uspokojenie sytuacji pozostaje jednak kruche. Już na początku lipca Iran zaatakował jednostki pływające w Cieśninie Ormuz, USA odpowiedziały uderzeniami militarnymi,
a Donald Trump uznał porozumienie za nieaktualne. Ceny ropy natychmiast wzrosły, ale nadal pozostają wyraźnie poniżej wojennych szczytów.

Powrót obaw o wyższe stopy procentowe

Wojna na Bliskim Wschodzie pozostawiła po sobie inflacyjny ślad. W maju inflacja w USA wzrosła do 4,2% rok do roku, osiągając najwyższy poziom od kwietnia 2023 roku, natomiast w strefie euro przyspieszyła do 3,2%. W Polsce presja cenowa była znacznie słabsza – inflacja w maju wyniosła 3,1%. Wzrost cen energii i niepewność geopolityczna ograniczyły bankom centralnym przestrzeń do dalszego łagodzenia polityki pieniężnej, a na rynkach ponownie zaczęto dyskutować o możliwości podwyżek stóp.

W czerwcu amerykański Fed pozostawił stopy procentowe bez zmian w przedziale 3,50-3,75%. Była to pierwsza decyzja pod przewodnictwem nowego szefa banku centralnego Kevina Warsha. Zaktualizowane prognozy okazały się wyraźnie bardziej restrykcyjne – mediana oczekiwanej stopy na koniec roku wzrosła z 3,4% do 3,8%. To wyraźna zmiana względem końca pierwszego kwartału, kiedy rynek nie spodziewał się żadnej zmiany stóp Fedu aż do lata 2027 roku. Obecnie inwestorzy zakładają podwyżkę już jesienią oraz możliwość dalszego zacieśniania polityki pieniężnej w przyszłym roku.

Wewnątrz Fedu nie ma jednak pełnej zgody co do dalszego kierunku polityki pieniężnej, co dobrze pokazuje protokół z czerwcowego posiedzenia. Bankierzy centralni analizowali kilka scenariuszy rozwoju gospodarki. Większość dostrzegała realne ryzyko utrzymywania się podwyższonej inflacji, a część wskazywała, że podwyżka stóp mogłaby być uzasadniona, gdyby presja cenowa pozostała silna z powodu wysokiego popytu związanego z inwestycjami w AI, konfliktu na Bliskim Wschodzie lub skutków ceł. W takim przypadku konieczne byłoby dalsze zaostrzenie polityki, aby sprowadzić inflację do celu wynoszącego 2%. Na razie zakładamy jednak, że amerykańskie stopy pozostaną do końca roku bez zmian.

EBC na czerwcowym posiedzeniu podniósł stopy procentowe o 0,25 pkt proc. – po raz pierwszy od 2023 roku. Decyzję podjęto mimo tego, że bank prognozuje wzrost gospodarczy w strefie euro na poziomie zaledwie 0,8% w całym 2026 roku. Zacieśnianie polityki pieniężnej przy tak słabym wzroście pokazuje, że ograniczenie presji inflacyjnej ma obecnie dla EBC większe znaczenie niż wspieranie koniunktury.

W Polsce Rada Polityki Pieniężnej w czerwcu pozostawiła stopy procentowe bez zmian, utrzymując stopę referencyjną na poziomie 3,75%. Inflacja nadal mieściła się w przedziale dopuszczalnych odchyleń od celu NBP. Zakładamy, że do końca roku stopy procentowe w Polsce pozostaną bez zmian.

Wyższe stopy procentowe traktujemy nie jako problem, ale jako nową rzeczywistość, do której rynki stopniowo się dostosują. Niskie stopy zwykle sprzyjają akcjom, jednak wyższe oprocentowanie ma też zalety – zwiększa atrakcyjność obligacji i wspiera sektor bankowy. Jest natomiast mniej korzystne dla złota oraz mniejszych firm, które są bardziej zależne od taniego finansowania.

Dla naszych portfeli bilans pozostaje korzystny. Część obligacyjna oferuje dziś wyższe dochody niż w poprzednich kwartałach. Zyski przyniosły zarówno obligacje krótkoterminowe, jak i długoterminowe obligacje skarbowe USA. Pomogły im spadek cen ropy i mniejsze obawy przed inflacją wywołaną konfliktem na Bliskim Wschodzie.

AI dostarczyła wyniki, a układy pamięci błyszczały

W poprzednim raporcie pisaliśmy, że historia AI przechodzi od fazy zachwytu do etapu, w którym inwestorzy oczekują konkretnych dowodów na zwrot
z ponoszonych nakładów. Drugi kwartał pokazał, że kiedy takie dowody się pojawiają, rynek potrafi hojnie je nagrodzić. Wiosenny sezon wyników okazał się bowiem wyjątkowo mocny.

Według FactSet zyski spółek z indeksu S&P 500 wzrosły rok do roku o 28,6%. To najlepszy wynik od końca 2021 roku i już szósty kwartał z rzędu z dwucyfrowym wzrostem. Jeszcze pod koniec marca oczekiwano wzrostu o zaledwie około 13%. Ogromne inwestycje w sztuczną inteligencję wreszcie zaczynają przekładać się na realne przychody i zyski, a rynki reagują na to bardzo pozytywnie.

Co ważne, wzrost nie opierał się wyłącznie na sektorze technologicznym. Zyski zwiększyło dziesięć z jedenastu sektorów indeksu, a w siedmiu przypadkach wzrost był dwucyfrowy. Oprócz IT i usług komunikacyjnych dobrze radziły sobie między innymi sektor dóbr konsumpcyjnych oraz materiałów. Jedynym sektorem,
w którym zyski spadły rok do roku, była ochrona zdrowia.

Błędem byłoby jednak stwierdzenie, że rynkiem ponownie rządziły największe spółki technologiczne. Wręcz przeciwnie – „Wspaniała Siódemka” od początku roku pozostaje w tyle za szerokim rynkiem. Indeks Bloomberg Magnificent 7 do końca czerwca stracił 1,7%, podczas gdy S&P 500 zyskał 9,55%. Także w samym drugim kwartale wzrost „Siódemki” o 11,7% był słabszy niż wynik całego indeksu, który wzrósł o 14,9%.

Motorem wzrostów nie byli tym razem dotychczasowi liderzy, lecz spółki półprzewodnikowe i producenci układów pamięci, tacy jak Micron, SanDisk, SK Hynix czy Western Digital. Rozwój centrów danych dla AI wywołał gwałtowny wzrost popytu na pamięci o wysokiej przepustowości HBM. Samsung, SK Hynix
i Micron, które odpowiadają za ponad 90% rynku pamięci DRAM, zaczęły więc przenosić moce produkcyjne właśnie na ten segment.

Produkcja HBM jest bardziej opłacalna, ale wymaga znacznie większej powierzchni produkcyjnej. W efekcie na rynku zaczęło brakować tradycyjnych pamięci, a ich ceny wyraźnie wzrosły. Ceny DRAM zwiększyły się w ciągu kwartału o 44%, a NAND o 53%.

Spółki programistyczne pozostają natomiast pod presją z powodu obaw, że agenci AI mogą osłabić dotychczasowy model „oprogramowania jako usługi” (SaaS). Rynek surowo reaguje również na każdy sygnał, że rekordowe wydatki inwestycyjne nie przynoszą oczekiwanych efektów, co było widoczne między innymi w notowaniach Microsoftu i Mety.

Z punktu widzenia naszej strategii inwestycyjnej zmiana liderów w amerykańskim sektorze technologicznym pokazuje, że wzrosty nie muszą zależeć wyłącznie od kilku największych spółek, a szeroka globalna dywersyfikacja pozwala korzystać
z sukcesu nowych liderów również tam, gdzie wcześniej mało kto się ich spodziewał.

Słaby kwartał dla złota

Złoto, które było jedną z gwiazd 2025 roku, ma za sobą bardzo słabe półrocze. Od styczniowego rekordu na poziomie 5500 dolarów za uncję jego cena systematycznie spadała, a przecena była kontynuowana również w drugim kwartale. Złoto straciło w tym okresie niemal 16% i zakończyło kwartał nieco powyżej 4 000 dolarów za uncję. Był to jego najgorszy kwartał od 2013 roku. Od początku roku kruszec stracił łącznie około 8%.

W pierwszym kwartale cenie złota szkodziła przede wszystkim realizacja zysków po wcześniejszych, bardzo silnych wzrostach. W drugim kwartale głównym obciążeniem stały się oczekiwania dotyczące wyższych stóp procentowych. Rosnące rentowności obligacji skarbowych oferowały inwestorom atrakcyjniejszy dochód niż nieoprocentowane złoto. Jednocześnie uspokojenie sytuacji na Bliskim Wschodzie zmniejszyło popyt na kruszec jako bezpieczną przystań.

Złotu nie sprzyjał również mocniejszy dolar oraz słabnące obawy, że inflacja przez dłuższy czas utrzyma się na wysokim poziomie. Po znakomitym 2025 roku, kiedy złoto zyskało 67%, rynek przypomniał sobie, w jakich warunkach kruszec radzi sobie gorzej. Inwestorzy rzadziej szukali bezpiecznych aktywów i przestali zakładać, że rozpocznie się kolejna spirala inflacyjna.

Takiego scenariusza obawiano się wcześniej między innymi w związku ze zmianą prezesa Fedu. Rynek spekulował, że nowy szef banku centralnego może ulec naciskom Donalda Trumpa na obniżki stóp procentowych. Kevin Warsh jeszcze rok wcześniej, ubiegając się o to stanowisko, opowiadał się za niższymi stopami. Argumentował, że rozwój sztucznej inteligencji zwiększy produktywność gospodarki, a tym samym pomoże ograniczyć inflację.

Po objęciu stanowiska nowy prezes Fedu utrzymał jednak restrykcyjne podejście oraz niezależność banku centralnego. Jak dotąd amerykańska Rezerwa Federalna nie ulega politycznym naciskom i nadal koncentruje się na trwałym obniżeniu inflacji.

Perspektywy na drugą połowę roku

Kluczowym czynnikiem pozostaje sytuacja na Bliskim Wschodzie. Jeśli uda się osiągnąć trwałe porozumienie, ropa powinna pozostać tańsza, presja inflacyjna osłabnie, a banki centralne nie będą musiały podnosić stóp procentowych.
Z czasem mogłyby nawet wrócić do ich obniżania, co byłoby korzystne dla rynków. Jeśli jednak konflikt ponownie się zaostrzy, wzrosną ceny energii i ryzyko wyższej inflacji. Na razie inwestorzy zakładają bardziej optymistyczny scenariusz – dostawy ropy odbudowują się szybciej, niż oczekiwano, a rynki coraz słabiej reagują na eskalacyjną retorykę.

Jednym z głównych motorów rynków nadal będzie sztuczna inteligencja. Inwestorzy będą jednak coraz dokładniej odróżniać firmy, którym nakłady na AI przynoszą już wyższe przychody, od tych, które na razie tylko dużo wydają. Pozytywnym czynnikiem jest to, że wyceny akcji nie są dziś tak wysokie, jak mogłyby sugerować wzrosty indeksów. Zyski spółek rosły szybko, dlatego wskaźniki wyceny są niższe niż na początku roku. Głównym ryzykiem nie jest więc przewartościowanie rynku, lecz możliwość, że firmy nie utrzymają obecnego tempa wzrostu zysków. Pierwszym ważnym sprawdzianem będzie letni sezon wyników.

Szczególnej uwagi wymagają spółki półprzewodnikowe, które w tym roku napędzały wzrosty. Ceny pamięci mocno wzrosły z powodu ograniczonych mocy produkcyjnych, ale wysokie marże zachęcają producentów do zwiększania podaży. Branża półprzewodników jest silnie cykliczna, dlatego wcześniej czy później podaż może dogonić popyt. Trudno jednak przewidzieć, kiedy dokładnie to nastąpi.
Z tego powodu nie rekomendujemy koncentrowania portfela na półprzewodnikach ani na żadnym innym „zwycięskim” sektorze. Stawiamy na szeroką dywersyfikację, która pozwala korzystać ze wzrostów tam, gdzie akurat się pojawiają.

Po silnym odbiciu w drugim kwartale warto jednak ograniczyć oczekiwania. Ten rok już dwukrotnie pokazał, jak szybko nastroje na rynkach mogą zmieniać się w obu kierunkach. Dlatego także w drugiej połowie roku należy liczyć się z okresowymi spadkami.

Ocena strategii inwestycyjnej

W drugim kwartale nie wprowadziliśmy żadnych strategicznych zmian. Komisja inwestycyjna nadal analizuje jednak sytuację na rynkach finansowych i jej wpływ na nasze portfele. Uważnie obserwujemy skutki wyższych stóp procentowych, kierunek polityki fiskalnej oraz regionalne i sektorowe trendy na rynkach akcji. Jeśli długoterminowe perspektywy poszczególnych klas aktywów wyraźnie się zmienią, będziemy mogli odpowiednio dostosować portfele. Jakie trendy widzimy obecnie i na co się przygotowujemy?

W części akcyjnej nadal utrzymujemy duży udział rynku amerykańskiego, ponieważ naszym zdaniem ma on największy długoterminowy potencjał wzrostu. Wspierają go silny popyt krajowy, wysoki poziom innowacyjności, rosnąca produktywność oraz zdolność przyciągania kapitału z zagranicy. Jednocześnie zdajemy sobie sprawę, że koncentracja większości inwestycji w jednym regionie wiąże się z ryzykiem. W ubiegłym roku pokazała to reakcja rynków na zapowiedź ceł wzajemnych, a w tym roku przesunięcie zainteresowania inwestorów poza największe amerykańskie spółki technologiczne. Dlatego zamierzamy utrzymywać, a w przyszłości być może nieznacznie zwiększyć udział akcji europejskich i rynków wschodzących. W niektórych okresach mogą one łagodzić skutki wahań rynku amerykańskiego.

W Europie dostrzegamy przede wszystkim potencjał największych gospodarek strefy euro. Europejska gospodarka mierzy się wprawdzie z wieloma problemami strukturalnymi, ale dzięki temu akcje są tam relatywnie tanie w porównaniu
z rynkiem amerykańskim. Rosnące zaangażowanie polityków i przedsiębiorstw w poprawę konkurencyjności Europy może naszym zdaniem przynieść długoterminowe korzyści.

Rynki wschodzące nadal uważamy za ważny element zdywersyfikowanego portfela. Łączą one ekspozycję na interesujące spółki technologiczne
z gospodarkami bogatymi w strategiczne surowce. Zakładamy, że wraz z rozwojem technologii będzie rosnąć zarówno zapotrzebowanie na surowce, jak i znaczenie energetyki. Oba te obszary będą miały istotny wpływ na światową gospodarkę, dlatego widzimy tu atrakcyjną długoterminową okazję inwestycyjną.

W części obligacyjnej zachowamy równowagę między obligacjami skarbowymi
i korporacyjnymi. Choć w ostatnim kwartale dodatni wkład w wyniki miały również obligacje długoterminowe, przy wyższych stopach procentowych stopniowe ograniczanie ich udziału wydaje nam się rozsądne. Instrumenty o krótszym terminie zapadalności są obecnie atrakcyjniejsze, ponieważ oferują bardziej stabilne stopy zwrotu.

Pierwsza połowa roku ponownie potwierdziła znaczenie szerokiej dywersyfikacji. Wyniki poszczególnych regionów i sektorów wyraźnie się różniły, przypominając, jak trudno przewidywać przyszłych liderów rynku. Obecne ustawienie portfeli nadal odpowiada jednak naszym długoterminowym założeniom inwestycyjnym.

Ewentualne zmiany wprowadzimy dopiero wtedy, gdy będziemy przekonani, że są korzystne dla naszych klientów. Ich wpływ na wyniki, zarządzanie ryzykiem lub dywersyfikację musi przewyższać koszty związane ze zmianą portfela. Na razie rozważamy jedynie niewielkie zwiększenie udziału akcji spoza USA oraz przesunięcie części środków z obligacji długoterminowych do instrumentów
o krótszym terminie zapadalności.

—————————————————————–

Na co zwrócić uwagę po przeczytaniu niniejszego artykułu?

– Artykuł nie jest rekomendacją inwestycyjną, a Portu nie świadczy usługi doradztwa inwestycyjnego.

– Historyczne wyniki inwestycji nigdy nie są gwarancją przyszłych zysków.

– Inwestycje na rynkach kapitałowych są zawsze ryzykowne, a Portu nie gwarantuje osiągnięcia zysków z inwestycji.

– Nie jesteś pewien, jaki profil ryzyka jest dla Ciebie odpowiedni? Wypełnij naszą ankietę inwestycyjną, by to sprawdzić.

– Artykuł jest materiałem marketingowym.

 

Redakcja Portu
Redakcja Portu

Portu powstało, by umożliwić Ci jak najlepiej zarządzać finansami. Budujemy miejsce, w którym możesz pomnażać swoje wolne środki. A wszystko to bez zmartwień i w łatwy sposób.

Na co zwrócić uwagę po przeczytaniu artykułu?

– Artykuł nie jest rekomendacją inwestycyjną, a Portu nie świadczy usługi doradztwa inwestycyjnego.– Historyczne wyniki inwestycji nigdy nie są gwarancją przyszłych zysków.– Inwestycje na rynkach kapitałowych są zawsze ryzykowne.– Portu nie gwarantuje osiągnięcia zysków z inwestycji.– Nie jesteś pewien, jaki profil ryzyka jest dla Ciebie odpowiedni? Wypełnij naszą ankietę inwestycyjną, by to sprawdzić.– Niniejszy artykuł jest materiałem marketingowym.

Nowości ze świata finansów

Regularne podsumowanie najważniejszych wydarzeń ze świata rynków finansowych i gospodarki. Bez spamu, obiecujemy.