Złoto znów błyszczy jaśniej niż akcje. Opinia głównego ekonomisty

Złoto znów błyszczy jaśniej niż akcje. Opinia głównego ekonomisty

Jan Berka 07.10.2025

Złoto w natarciu! Oczywiście mowa o szlachetnym metalu. Jego cena wzrosła w tym roku już o ponad 45%, co oznacza, że jest na dobrej drodze do najlepszego wyniku od 1979 roku. Skąd ten błyskotliwy rajd, który sprawił, że złoto pokonało amerykańskie indeksy giełdowe? I czy ta złota hossa może jeszcze potrwać?

Najpierw trzeba zidentyfikować główne przyczyny wzrostu ceny złota. Jedną z nich, wynikającą z długoterminowego trendu, są zakupy dokonywane przez banki centralne. W ostatnich latach najbardziej aktywne były w tym zakresie banki centralne Polski, Indii, Chin i Czech. Według danych tych instytucji, a także MFW, Banku Światowego i World Gold Council, cztery wspomniane kraje kupiły w ubiegłym roku łącznie ponad 220 ton złota.

Banki centralne kupują złoto

Dlaczego banki centralne tak chętnie sięgają po złoto? Nie wykorzystują go w polityce pieniężnej, a niewielką część mogą co najwyżej przeznaczyć na pamiątkowe monety. Rola złota jest przede wszystkim dywersyfikacyjna.

Kluczowe znaczenie ma jego niska korelacja z innymi aktywami. Kiedy na światowych rynkach trwa wyprzedaż, złoto zazwyczaj traci mniej, a czasem wręcz zyskuje. Dodatkowym atutem jest efekt kursowy – jeśli bank centralny przelicza wartość złota z dolarów na słabnącą walutę krajową, efekt dywersyfikacji jeszcze się wzmacnia. Taką korzyść odczułby na przykład Narodowy Bank Polski, przeliczając cenę złota na polskie złote.

Niektóre banki centralne, jak chiński, traktują zakupy złota jako sposób na dywersyfikację w ramach odchodzenia od aktywów dolarowych. Proces ten przyspieszył po rosyjskiej inwazji na Ukrainę, gdy zamrożenie rosyjskich aktywów dolarowych stało się formą sankcji. Mówimy tu o tzw. „uzbrojeniu dolara” – sytuacji, gdy waluta i aktywa w niej denominowane stają się narzędziem walki gospodarczej.

Wzrostowi ceny złota sprzyja także jego rola bezpiecznej przystani, co szczególnie widać w okresach napięć geopolitycznych. Popyt na kruszec rośnie również wtedy, gdy gospodarka spowalnia lub wpada w recesję. W takich momentach złoto zazwyczaj radzi sobie lepiej niż w czasach wysokiej inflacji – wbrew powszechnemu przekonaniu złoto nie jest jednak najlepszym zabezpieczeniem przed inflacją. Potwierdziło to jego zachowanie podczas ostatniej globalnej fali inflacyjnej. Złoto jest więc raczej bezpiecznym schronieniem w okresie słabego wzrostu niż typową ochroną przed inflacją.

Kolejnym czynnikiem napędzającym wzrost jest polityka pieniężna USA. Obniżki stóp procentowych, perspektywa dalszego luzowania przy słabnącym rynku pracy, a więc niższe nominalne i realne stopy procentowe oraz słaby dolar – to zestaw, który jeszcze bardziej zwiększa potencjał wzrostów złota.

Część inwestorów traktuje złoto jako gwarancję wartości w świecie, gdzie waluty fiducjarne tracą na sile, a globalne zadłużenie rośnie. Wśród inwestorów indywidualnych dodatkowo działa efekt FOMO („fear of missing out” – strach przed przegapieniem okazji) – obawa, że inni zarobią na złocie, podczas gdy oni zostaną z tyłu, skłania wielu do kupna nawet przy wysokich cenach.

Taka mieszanka czynników stworzyła idealne warunki dla wzrostu złota, którego cena, wyrażona w dolarach w ciągu ostatnich dwóch lat wzrosła o ponad 110%. Dla porównania – indeks S&P 500 w tym samym czasie zyskał ok. 56%, a Nasdaq ok. 67%.

Mimo tak imponujących wzrostów możliwe są krótkoterminowe korekty, ale w długim terminie perspektywy pozostają pozytywne. Dlatego sam mam złoto w swoim portfelu – poprzez ETC (exchange traded commodity) powiązane z fizycznym kruszcem (w ofercie Portu również znajdą Państwo ETC na złoto w ramach Własnych strategii, jest również w składzie niektórych naszych Portfeli na miarę), jako defensywny dodatek do dominującej części akcyjnej. Czego natomiast unikam, to złote sztabki – wiążą się z kosztami przechowywania i prowizjami przy odsprzedaży.

Podobny optymizm wykazują duże instytucje. Deutsche Bank prognozuje wzrost z obecnych 3900 do 4000 dolarów za uncję, a Goldman Sachs spodziewa się nawet 4500 dolarów w przyszłym roku. Analitycy banku dodają, że gdyby zaledwie 1% amerykańskich gospodarstw domowych posiadających obligacje rządowe sprzedało je i kupiło złoto, jego cena mogłaby sięgnąć nawet 5000 dolarów za uncję.

—————————————————————–

Na co zwrócić uwagę po przeczytaniu tego artykułu?

– Artykuł nie jest rekomendacją inwestycyjną.

– Historyczne wyniki inwestycji nigdy nie są gwarancją przyszłych zwrotów.

– Inwestycje na rynkach kapitałowych są zawsze ryzykowne.

– Portu nie gwarantuje osiągnięcia zysków z inwestycji na rynkach kapitałowych.

– Nie jesteś pewien, jaki profil ryzyka jest dla Ciebie odpowiedni lub czy np. inwestowanie tematyczne jest dla Ciebie? Wypełnij naszą ankietę inwestycyjną, by to sprawdzić.

Jan Berka
Jan Berka

Jan jest pasjonatem rynków i ekonomii. Kieruje zespołem analityków Portu, z którym komentuje rozwój sytuacji gospodarczej i rynkowej oraz opracowuje prognozy. Regularnie informuje inwestorów o najważniejszych kwestiach poprzez artykuły, podcasty i webinaria. Prowadzi wykłady eksternistyczne na Uniwersytecie Metropolitalnym w Pradze i jest współautorem książki „Rynki: Polityka pieniężna dla entuzjastów i inwestorów”.

Na co zwrócić uwagę po przeczytaniu artykułu?

– Artykuł nie jest rekomendacją inwestycyjną, a Portu nie świadczy usługi doradztwa inwestycyjnego.– Historyczne wyniki inwestycji nigdy nie są gwarancją przyszłych zysków.– Inwestycje na rynkach kapitałowych są zawsze ryzykowne.– Portu nie gwarantuje osiągnięcia zysków z inwestycji.– Nie jesteś pewien, jaki profil ryzyka jest dla Ciebie odpowiedni? Wypełnij naszą ankietę inwestycyjną, by to sprawdzić.– Niniejszy artykuł jest materiałem marketingowym.

Nowości ze świata finansów

Regularne podsumowanie najważniejszych wydarzeń ze świata rynków finansowych i gospodarki. Bez spamu, obiecujemy.